![]() |
![]() ___: Paweł Jońca o sobie: ur. w 1968 r. w Warszawie |
Wywiad Zawsze chciałem rysować komiksy Rozmowa z Pawłem Jońcą
Jaki był ten moment przełomowy, który zadecydował o tym, że zająłeś się grafiką? Mój ojciec jest architektem i od tego się właściwie zaczęło. Rysowałem od przedszkola, na jego kolanach, później przy jego stole, używając jego flamastrów. Właściwie to zaważyło na całym moim życiu. Patrząc na to co on robi i jak to robi... wdrożyłem się w to od małego. Nie było takiego momentu, że pracując w sklepie spożywczym, nagle bym zobaczył jakąś świetną rzecz i postanowił zostać grafikiem. Grafikiem jestem w pewnym sensie od urodzenia. A jaki wpływ miało to, że ojciec był architektem, a nie np. grafikiem czy malarzem? Jak to postrzegasz pod kątem dzisiejszej swojej twórczości? To, że on był architektem spowodowało to, że ja też jestem architektem z wykształcenia. Poszedłem na architekturę tak trochę obok tego co chciałem robić. Była taka historia, że przez pare lat uczyłem się i mieszkałem za granicą i po powrocie chciałem zdawać na ASP, na grafikę. Ale z pewnych względów nie byłem specjalnie dobrym uczniem i można tak powiedzieć - poszedłem na łatwiznę - zdawałem na architekturę, bo tam były dosyć proste egzaminy. Na architekturze nauczyłem się wielu rzeczy, które dużo więcej dają mi w tej chwili niż jakieś rzeczy typu ASP. Widzenie perspektywistyczne, postrzeganie trójwymiarowe, kompozycja, typografia... bardzo wiele mi to dało. A czy architektura nie narzuca pewnego sposobu myślenia i tworzenia? Czy nie ogranicza w pewien sposób artysty? Architektura napewno uczy jednego - porządku. Uczy systematyczności, porządkowania, ułożenia wielu rzeczy, np. strona internetowa to jest taka mała, płaska architektura. To jest takie małe miasto, urbanistyka... to jest bardzo pokrewne wbrew pozorom. Właśnie dlatego chyba architektura tak dużo daje, przydaje się w profesji grafika. Uczy ładu i porządku. Ale jak sądzisz, czemu tak jest, że ludzie którzy kończyli ASP, mają problemy z odnalezieniem się w designie internetowym? Myśle, że ASP stawia na własną wizję przetwarzania rzeczywistości. Architektura stoi bardziej na ziemi. Przez to, że uczy porządku i systematyczności, łatwiej jest się po niej odnaleźć w designie sieciowym. Jednak grafika internetowa ma swoje pewne zasady. To nie są jakieś luźno położone plamy czy kolorki, jest to bardziej usystematyzowane. Kiedyś ktoś na jakimś forum powiedział, że ASP jest zamknięte dla ludzi, którzy nie mają zdolności manualnych. Którzy nie potrafią posługiwać się ołówkiem, ale za to doskonale potrafią operować myszką. Mają tzw. zmysł artystyczny, ale nie potrafią tego wyrazić ręką. Czy uważasz, to za błąd, że tak ceniona szkoła jak ASP jest zamknięta dla takich ludzi? ASP to nie jest szkoła komputerowa, tam takie zajęcia są dodatkiem. Tak naprawdę nie uczą tam webdesignu. To jest szkoła dla artystów. Tam talent jest pewnym wymogiem, musi być jakiś przesiew. Wiesz, umówmy się - nie każdy może być grafikiem. Trzeba mieć jakieś zdolności, talent, jakby tego nie nazwać, to trzeba coś w sobie mieć, żeby jako grafik zaistnieć. Jak sądzisz, czemu w Polsce nie ma takich szkół? Kwestie finansowe czy po prostu brak kadry? Nie mam pojęcia, ciężko jest mi na ten temat cokolwiek powiedzieć. A gdyby ktoś teraz stworzył taką szkołą i zaproponował Ci, abyś został wykładowcą - zgodziłbyś się? (śmieje się) mógłbym sie nad tym zastanowić. Kilka słów o Pixonie. Dlaczego go już nie ma? Myśle, że odpowiedź będzie bardzo prozaiczna. Można to porównać do tych przysłowiowych sześciu kucharek, gdzie nie ma co jeść. Tak wyszło po prostu. Wszyscy byliśmy chętni, zdolni i pracowici, mieliśmy czas... natomiast... no umówmy się - nie mieliśmy specjalnego przygotowania marketingowego itd. Doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jak się rozstaniemy i że każdy będzie pracował na własną ręke. Czujesz się bardziej grafikiem czy designerem, cokolwiek by to znaczyło? Generalnie czuje się rysownikiem i ilustartorem, bo to jakby robię od początku. Właściwie zawsze chciałem rysować komiksy, ale niestety skończyło się na chceniu (śmieje się). Jeśli chodzi o webdesign, to czuję się projektantem. Nie czuję się grafikiem komputerowym. Komputer traktuje jak narzędzie - niczym kartka papieru czy ołówek- jest to przedłużenie mojej ręki. A jeśli komiksy, to jaki styl? Mój styl (śmieje sie). Robiłem do tego przymiarki i mógłbym się tym zająć, gdybym po prostu spotkał jakiegoś dobrego scenarzystę, który mógł by mi poświęcić trochę czasu. Niestety brakuje mi talentu do wymyślania historii. Mógłbym to zilustrować, ale to jest właśnie największy problem. A kogo z polskich rysowników najbardziej cenisz? Nie jestem jakoś specjalnie zapatrzony w polskich rysowników. Uwielbiam Enki Bilala, to jest zdecydowanie mój idol. Można by powiedzieć nawet, że trochę czerpię z niego. Jest to taki mój guru. Czy uważasz, że grafika komputerowa jest lub może być w przyszłości sztuką? Jestem przeciwny takiemu rozgraniczaniu - grafika komputerowa, grafika taka i inna. Tak jak mówiłem wcześniej, komputer jest tylko narzędziem. Czy to jest na papierze w galerii, w muzeum, czy w internecie na stronie internetowej, to nie ma znaczenia. Jeżeli coś jest dobre, jest sztuką. Jeśli coś jest rzemiosłem to pozostaje tym rzemiosłem, niezależnie od tego czy jest w muzeum czy na stronie. Wiesz, że w Polsce istnieje coś takiego w webdesignie jak "środowisko". Masz jakieś zdanie na ten temat? Zdaję sobie sprawę, że często przy różnych okazjach powstaje takie kółko wzajemnej adoracji, można to tak nazwać. Nie mam żadnego negatywnego stosunku do tego. To, że ludzie się zbierają i dyskutują na jakieś wspólne tematy jest całkowicie naturalne. Czy uważasz, że rynek grafiki komputerowej powoli się nasyca w Polsce? Czy są jeszcze miejsca w Polsce dla nowych firm, czy już powoli osiągany jest poziom, na którym nie da się już nic wycisnąć? Dla dobrych firm miejsce jest zawsze. Stety czy niestety, komputer jest coraz bardziej dostępny i coraz więcej osób może sobie na niego pozwolić. Ktoś kto ma 1000, 1500 zł, może pójść na giełdę i sobie złożyć peceta. Pomijam już kwestie oprogramowania. I w tym momencie może się już nazwać grafikiem komputerowym. Z jednej strony jest to dobre, ponieważ to narzędzie jest dla ludzi, natomiast niebezpieczne z tego względu, że rynek się nasyca, ale w niewłaściwy sposób. Nasyca się ludźmi, którzy powinni zająć się czymś innym. To jest moje osobiste zdanie. I tak jak mówię - dla tych ktorzy robią coś dobrego i wartościowego jest miejsce zawsze. A inną sprawą jest, że mamy takie ciężkie czasy, jakąś powiedzmy recesję, ktoś to tak nazwał... i na takie usługi graficzne nie wszystkim starcza pieniędzy. Czasami jest to ostatnia rzecz o jakiej będą myśleć. Miejmy nadzieje, że to się wszystko niedługo wyprostuje i po prostu tych zleceń będzie troche więcej - dzięki temu może rynek się trochę podniesie. Napewno zdarza Ci się czasami oglądać jakieś nowe polskie strony. Powiedz jak to oceniasz w porównaniu do tego co się robi na zachodzie. Czy utrzymują ten sam poziom, może są lepsze, a może czegoś im brakuje? Nie rozgraniczałbym tego na zasadzie poziomu, to jest raczej inny styl. Zagranicą czy np. w Stanach Zjednoczonych strony są po prostu inne, może bardziej swobodne, lekkie. Zupełnie inaczej pomyślane. A inspiruje Cię coś z sieci? Unikam takich sytuacji kiedy coś z sieci miałoby mnie ispirować. Inspiruje mnie wiele rzeczy spoza internetu. No właśnie, gdzie szukasz pomysłów? Przechodzę gdzieś, zobaczę fajny plakat czy reklamę prasową, wzorek na starej ścianie... inspirują mnie bardzo różne rzeczy, niekoniecznie z sieci. Czy uważasz, że strona internetowa powinna byc podporządkowana bardzo ścisłej systematyce? Mówimy tu teraz o stronie komercyjnej. Ile jest miejsca w tworzeniu takiej strony, na fantazję twórcy, a ile jest miejsca na ścisłą systematykę, i tzw. web usabillity? Akurat w przypadku projektów komercyjnych niestety w pewien sposób jesteśmy znacznie ograniczeni przez zleceniodawcę. Nie możemy sobie pozwolić niestety na pełną swobodę. Myślę, że im więcej tej fantazji jest włożonej, tym strona jest fajniejsza. Bo właśnie te rzeczy, które są oryginalne i doceniane to właśnie najczęściej są stworzone w ten sposób, że zapomina się, co się zrobiło do tej pory i zaczyna się zupełnie coś innego. A Twoje zdanie na temat web usability? Ja bym to raczej nazwał ergonomią. To jest taka sama kwestia jak w rozłożeniu przycisków na pilocie od telewizora. Nie można tutaj mówić o ergonomii strony internetowej, to funkcjonuje jak w każdej innej dziedzinie życia. Trzeba to w ten sam sposób projektować. I ostatnie pytanie - przesłanie do młodych designerów. Powiedz im coś na początek. Najważniejsze jest to, aby się nie zamykać, nie zasklepiać w komputerze. Komputer jak już mówiłem, jest tylko narzędziem. Jeżeli ktoś zdolny potrafi wziąć kolorowe kredki i stworzyć coś oryginalnego, tak samo poradzi sobie z komputerem. Próbować szukać własnej drogi... pójść do liceum plastycznego, później pójść na ASP, na architekturę, do jakiejś szkoły reklamy... coś ze sobą zrobić. Ciężko jest mi takie rady dawać, bo zawsze wyjdzie pompatycznie (śmieje się). Wielkie dzięki za rozmowę. To ja dziękuję. Rozmowę prowadził Alan Iwanowski-Pineiro |