![]() |
![]() V jak |
Komiks V JAK VENDETTA
"Dobry wieczór, mieszkańcy Londynu. Jest godzina dziewiąta. Słuchacie głosu fatum... Mamy dziś piąty listopada 1997 roku... Informuje się mieszkańców Londynu, że rejony Brixton i Streatham zostały dziś ogłoszone strefami kwarantanny. Radzi się unikać tych okolic ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa... Dziś rano policja przeszukała 17 domów w rejonie Birmingham, najprawdopodobniej demaskując poważny spisek terrorystyczny. 20 podejrzanych, w tym 8 kobiet, znajduje się obecnie w areszcie, oczekując na proces... Ładna pogoda utrzyma się do godziny 00:07., kiedy rozpocznie się ulewa trwająca do godziny 1:30 w nocy... Życzymy miłego wieczoru"
Wyjątkowość tej legendarnej już pozycji zawdzięczamy przede wszystkim scenariuszowi Alana Moore'a. Jego wizja Anglii pogrążonej w totalitarnym ustroju, jest zarazem ekscytująca jak i szokująca. Moore kreśląc wizje totalitaryzmu czerpał garściami z klasyki literatury, z 1984, Orwella, czy Nowego Wspaniałego Świata, Huxleya; widać także inspirację nową literaturą postmodernistyczną jak choćby książkami Vonneguta, a jednak opowieść Moore'a wciąż pozostaje oryginalna. To co odróżnia ten komiks od masy innych dostępnych na polskim rynku pozycji to kwestia podejścia do głównego bohatera. Ludzi w masce historia komiksu zna bez liku, a jednak V – główny bohater zakładając w jednym z pierwszych kadrów maskę clowna, nie wpisuje się tym samym w długą listę superhero komiksowego continuum. Jego działanie, intencje, rys psychologiczny są absolutnym przeciwieństwem amerykańskich herosów walczących o sprawiedliwość w imię gwiaździstego sztandaru. Im dłużej obcujemy z V podczas czytania komiksu, tym częściej zadajemy sobie pytanie, kim jest naprawdę. Siłą tego komiksu jest to, że wiele spraw pozostaje nierozstrzygniętych - Moore pozostawia furtkę dla naszej wyobraźni i to my tak naprawdę mamy ocenić czy czyny V był powodowane jedynie chęcią zemsty za wydarzenia z przeszłości czy też zemsta była jedynie przyczynkiem do działania w imię wyższych, społecznych celów. A może po prostu kadr po kadrze oglądamy wizerunek szaleńca, którego działania wydające się z początku jednoznaczne, z czasem stają się coraz bardziej enigmatyczne i niezrozumiałe. Jedno jest pewne – ten mroczny labirynt jakimi jest każde nowe działanie V nikogo nie pozostawi obojętnym. Rysunki Davida Lloyda stanowią doskonałe tło opowieści. Szybka, trochę niedbała kreska nie odciąga czytelnika od opowieści. Inaczej mówiąc, to nie rysunek jest głównym aktorem tego komiksu, co nie oznacza, że jest zły – nie wykracza po prostu, tak samo jak kadrowanie, poza granicę bardzo dobrego rzemiosła . Podobnie rzecz się ma z kolorami – wprowadzają one jeszcze dodatkową atmosferę do opowieści, nadając jej ciężki, miejscami duszny klimat. Wszystko to sprawia, ze V jak vendetta, z pewnością nie przypadnie do gustu dzieciakom, czytającym z wypiekami na twarzy kolejne tomy supermana czy transformersów, ale dla innych, zwłaszcza tych, którzy szukają w komiksie czegoś więcej niż tylko beznamiętnej nawalanki, będzie to prawdziwa uczta. Szczególnie zaś polecam komiks Moore'a i Lloyda tym, którzy na wieść o tym, ze ktoś z ich znajomych czyta komiksy, uśmiechają się ironicznie kwitując to krótko: taki stary chłop, a bawi się jak dziecko... Maciek Podstolski
V jak Vendetta - Alan Moore, David Lloyd, wydawnictwo Post, Kraków 2003 |