![]() |
|
Agata |
Baba z Teką Samotność (nie) w sieci
Artykuły o samotności w sieci piszą kobiety. To pewne.
To kobiety, które wysuniętą klapkę CD-ROM-u używają jako podstawkę do kawy. Komputer jest dla nich jedynie opornym narzędziem męskiego świata, mającym na celu utrudnianie pracy. Wszelkie elektroniczne narzędzia istnieją tylko po to, żeby się psuć. Kiedy trafia je szlag – a zdarza się to w mniemaniu kobiet dość często – intuicja podpowiada im, że tylko płeć przeciwna jest w stanie okiełznać krnąbrne i nieprzyjazne urządzenie. Ale, drogie Panie dziennikarki z babskich pism, nie ma czegoś takiego jak samotność w sieci! Istnieje natomiast samotność sama w sobie. Swojego faceta poznałam przez internet, tak samo Karolę, Tekę, Maliboo i Mąkosia. Niezwykle sobie cenię te kontakty, które z wirtualnych szybko przeniosły się w świat realnie namacalny. Mój Robert mieszka w Szczawnicy, w górach... Nie ma tam huku tramwajów, za to jest szybszy niż u mnie na osiedlu internet. Kiedy siedziałam u niego w nocy przed komputerem, świat za oknem pogrążony był we śnie. Za oknem pełzała czerń usiana gwiazdami niczym piegowata buzia. Wymarzony spokój i cisza do nocnego przesiadywania na neciku. A jednak czegoś mi brakowało i pierwszy raz poczułam się przed komputerem samotnie. Zdziwiłam się. Facet spał obok w łóżku, za ścianą dwójka znajomych, a ja się poczułam sama jak palec... Doznałam olśnienia dopiero następnego dnia w Warszawie. Kiedy po powrocie zasiadłam przed sprzętem późno w nocy i wyjrzałam za okno. Była 2:35, miasto spało. Ale na 2. i 4. piętrze w bloku naprzeciwko paliło się światło – nie byłam sama. ![]() Jest coś krzepiącego w tym, że nie siedzi się w nocy samemu. Że gdzieś obok ktoś równie stuknięty, zamiast spać, pracuje. Nareszcie poczułam się normalnie. Bo niektórzy tak mają, że w nocy nie śpią. I odetchnęłam: nie jestem dziwolągiem, tylko częścią jakiejś grupy, która egzystuje inaczej. Agata Janus
|