WEBESTEEM | FLASH CARDS | FORUM
art & design
webesteem magazine | numery archiwalne | nr 11 | felietony
art & design
art & design

Magda
Bielesz
Lubię jak ktoś mówi do mnie królowo albo księżniczko...

Magda Bielesz

Królowa lansu

 

Czy ja się lansuję? Oczywiście. Każdy lubi się lansować, ale nie wszyscy się do tego przyznają.

 

Stocznia

Przyjechałam na Stocznię. Przyjechałam chociaż jest zimno. Magia tego miejsca przyciąga. Jestem tu już 4 raz od sierpnia i chyba nie ostatni, choć wiem, że w najbliższym czasie nie będę mogła sobie pozwolić na ten mały luksusik. A skąd to się wzięło, dlaczego w tym pomieszaniu ludzkich bytów tak mi dobrze. Wszystko tu oswojone, klatka schodowa wyklejona niemieckimi gazetami, sztuka jest tu wszędzie, nawet tam gdzie jej nie ma lub być nie powinno. Wszędzie pełno dźwigów, maszyn, zardzewiałych metali. Industrial. Pełno jest pozostałości po dawnych czasach. Jest tu też rowerowy skład wigry-3. Tuż przy bramie jest ich dużo - może 50 może więcej rowerów. Codziennie mijam bramę główną ciężką od historii, kwiatów i wizerunków Maryi i Papieża – idę sobie z zakupami na śniadanie. Mijam to co dla innych jest wielką historią. Nie urodziłam się tutaj więc Stocznia Gdańska kojarzy mi się z wujkiem Leszkiem, który miał wąsy jak Wałęsa i nawet trochę podobny jest do niego i zawsze dawał wypasione prezenty z Pewexu. Dobrobyt i radość - takie mam skojarzenie. Coca cola dla wszystkich i Marlboro dla dorosłych. Dziś nie piję Coca Coli i nie palę papierosów (z wyboru).

Viva la revolucion! krzyczy do mnie Emiliano Zapata ze ściany w moim pokoju. Każdy ma swoją rewolucję.

Lansiara ze mnie

Lans – to słowo często słyszę w 3-miescie. Generalnie dotyczy często Warszawy. Czy ja się lansuję? Oczywiście. Każdy lubi się lansować, ale nie wszyscy się do tego przyznają.

Dla mnie lans jest rodzajem terapii. Lansuję moje nowe prace, chwalę się nowymi wystawami - bo ze mnie taka mała chwalipięta i lubię to.

Lansuję moją chorobę - tetamię (bo mało kto na to choruje i ma taką zmutowana wersję jak ja) i od razu mi lepiej. Mówię, że nie mam kasy i nie mam bojsa bo ostatni mnie rzucił i od razu lepiej - rozdaję moje smutki i radości też. Rozdzielam je na tysiące słów wypowiedzianych do przyjaciółek.

One przekazują to dalej np.: a Bieleszowa nie sprzedała od pół roku żadnego dużego obrazu... i idzie to w świat, a ja właśnie w tym momencie sprzedaję obraz. Tak to już jest z tym lansem. Ma magiczną moc. I już.

Dawniej szeptuchy zaklinały kurzajki. Kazały zawiązać supełek na kawałku szmatki i wyrzucić węzełek - kurzajki znikały. Babcia opowiadała mi jak jej ciotka Tekla zrywała niebieskie kwiatki. Rzucało się takie kwiatki przed czyjeś drzwi i spotykało go nieszczęście. Wiem, które to kwiatki - uważajcie!

Fragment mojego wywodu, dzięki któremu jestem magistrem sztuki w zakresie malarstwa - cokolwiek to oznacza...

Wydaje mi się, że siła dzieła jak najprostszymi środkami byłoby ono stworzone tkwi w tym, że wypływa ono z wnętrza artysty. Szczególną wartość mają tu przeżycia traumatyczne. Artysta jest ograniczany i stale musi pokonywać różne granice: stereotypów, utartych ścieżek, własnych słabości, choroby, łatwych tematów, lenistwa. Tak trudno nie stracić siebie w tym wszystkim i... zachować wolność, stworzyć dzieła wielkie i nieprzemijające. Odejść w pokoju z poczuciem dobrze przebiegniętej drogi... Ale ja jeszcze się nie wybieram na tamten świat. Tak tylko mi się w mag pracy napisało.

Magda Bielesz

art & design
webesteem magazine | nr 11 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2005 webesteem.pl  
art & design