© 2005 Michaël David André
Case Study
Pierwszy aparat SX-70 dostałem w 1994 roku. Tak jak dla większości, największą frajdą był natychmiastowy proces wywoływania zdjęć. Jeśli dobrze pamiętam, zacząłem używać optyki, przystawiając soczewki przed obiektywem, kiedy chciałem fotografować małe obiekty. Kilka lat później, kiedy pracowałem w firmie zajmującej się cyfrowym transferem starych filmów, chcąc wzbogacić jakość filmów, bawiłem się wielokrotnie optyką. Pracując tam, dysponowałem dużą ilością wolnego czasu. Zacząłem więc robić zdjęcia, tego co działo się na ekranie. Wykonałem kilka specjalnie zaprojektowanych narzędzi i przystawiająć soczewki do kamery, zacząłem regularnie robić zdjęcia.
Kiedy fotografuję, zdjęcia są optycznie zniekształcane. Następnie je przefotografowuję. Fotografuję je ponownie z monitorów (komputerowych, tv, itd.), każdy z nich pozwala uzyskać inną teksturę. Udało mi się opanować moją technikę, w takim stopniu, że zazwyczaj udaje mi się osiągnąć zamierzony efekt w jednym lub dwóch ujęciach. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy muszę zużyć całą paczkę filmu, abym uzyskać zamierzony efekt. Kiedy jestem zadowolony z rezultatu, zostawiam zdjęcie na 48 godzin, aby dostatecznie wyschło. Następnie skanuję je kilkakrotnie w naturalnym rozmiarze. Kolejny etap, to cyfrowa obróbka w Photoshopie: najpierw czyszczę zdjęcie z kurzu, którego nie udało mi się zdmuchnąć. Mam prawdziwą obsesję na punkcie ostatecznego rezultatu, potrafię więc spędzić od dwóch do trzech godzin na samym czyszczeniu. Następnie przeprowadzam korektę kolorów. Posiadam pewien stopień kontroli nad całkowitym balansem bieli, ponieważ mogę wyregulować ekran. Zdarza się oczywiście, że jestem maksymalnie zadowolony, z tego co widzę na polaroidzie. Innymi razy wielokrotnie zmieniam balans kolorów. Przeważnie korzystam z opcji curves i selective colors. Testuję zdjęcia na drukarce Epson R800. Finałowe wydruki o małych i średnich rozmiarach wykonuję na drukarce Epson 4000. Większe wykonuje na Epsonie 9600.
 |
 |
Obiektyw, którego obecnie używam...to moja dobrze skrywana tajemnica ;) Tym, którzy lubią eksperymentować, mogę zdradzić, że zaczynałem od używania szkieł powiększających, zanim zrobiłem te, których obecnie używam. Podejrzewam, że osoba, która zna się trochę na optyce, może się domyślać, czego dokładnie używam. Z pewnością, w przyszłości podam więcej detali na temat mojej techniki.
Muzyka odgrywa dużą rolę w moim procesie twórczym. Gust mam dość eklektyczny, ale zazwyczaj słucham elektrycznych albumów Miles'a Davis'a. Moje ulubione to Big Fun i Pangaea.
Najczęściej pracuję w nocy. Lubię nocny spokój.
Nie próbuję nadawać sensu, temu co robię. W obecnej chwili nie uważam się za artystę intelektualnego. Zaspokajam w ten sposób swoje potrzeby estetyczne i to jest moim głównym "celem". Natomiast, jeśli chodzi o odbiorców, każdy odbiera to na swój sposób i mam nadzieję, że się dobrze przy tym bawi.
Michaël David André