![]() |
|
Agata |
Baba z Teką Jestem tym, kim chcę być
To nie fair, że w zamian za mój świat, którym się dzielę, dostaję długopis teleskopowy z laserem, czapeczkę i coś tam jeszcze.
Żyję na bezludnej wyspie i dobrze mi z tym. Komputer, kawa i łóżko – do szczęścia więcej nie potrzebuję. Wycieczki z własnego świata w rzeczywistość są przymusową koniecznością. Ludzie postrzegają mnie jako dziwoląga... Jak można nie spać w nocy? Jak można spędzać tyle czasu bazgrząc coś tabletem? Jak można NIC nie robić? Współczuję wam, drodzy nieświadomi! Uważacie, że niczego nie posiadam. Niczego, co może stanowić, według waszych praw, jakąkolwiek wartość. Dom, dzieci, dobry samochód, fikuśne kafelki w kuchni, a może zestaw kina domowego za bajońską sumę, żona wcale nie zwiędnięta, która poda kolację, wyprasuje koszulę, wytrze kurz z waszych śmiesznych, namacalnych trofeów. Dorośnij, mówicie, załóż rodzinę... A ja wciąż tkwię przy monitorze, ze słuchawkami na uszach. Muzyka rozsadza mi głowę. Czuję miliony mrówek i jestem szczęśliwa jak nigdy. Blok śpi. Więc wrzeszczę wewnątrz własnej świadomości, skaczę po pokoju, odbijam się od ścian swojego niewyspanego mózgu... Za chwilę przyjdzie kot Melchior z resztą gromadki… Cholernie mnie wkurzy, bo znów zostawi kępki niebieskiej sierści na mojej narzucie… A mrówka Ilonka potknie się o kabelki i rozleje herbatę waniliową na podłogę... A potem otworzę okno i po raz ostatni spojrzę na ten wasz śmieszny, szary świat.. Jestem tym, kim chcę być. Mam swoją planetę – w galaktyce Złudnej Nadziei. Mam tam dom i dwa księżyce, które rozpalam wieczorem , żeby żółty Pies Jojek i Puś nie skręcili łap podczas jazdy na ślizgo-nurkach. Pani Tala wyciągnie konfitury z drzewa Dyndulców i miętowe herbatniki własnej roboty. Niczego nie będę musiała mówić, a jeśli zechcę, przestanę po prostu istnieć. Uciekam…ciągle uciekam. Do siebie. Poza mną i moimi chorymi tworami umysłu nikt więcej nie chce tu mieszkać. Nie chcę nowych kafelków, nie rozumiem potrzeby posiadania. Nie potrzebuję waszych ofert na uszczęśliwienie mnie! Nigdzie nie chcę się ruszać, bo jestem wszędzie. Nie chcę żyć potrzebą pokonywania kolejnych przeszkód, które sami sobie stwarzacie. Jest mi dobrze, bo słyszę siebie jak milczę. To miał być felieton o konkursie Chryslera. Bardzo chciałam skomentować nagrody, jakie dostałam. Wydawało mi się nie fair, że w zamian za mój świat, którym się dzielę, dostaję długopis teleskopowy z laserem, czapeczkę i coś tam jeszcze... A potem wybuchła wojna – pomiędzy Frelonami Kusymi i plemieniem Dante... I wydawało się, że te dwie znakomite rasy mojej galaktyki nawzajem się po prostu wybiją. Mędrcy wybrani spośród elitarnego stada krewetek głowili się trylonami nad rozwiązaniem tego konfliktu. Legenda głosi, że tylko kobieta z czerwonym ruchomym znamieniem może decydować o wszelkich galaktycznych sporach. Poleciałam na Buflona, nie sama – z panią Talą i moim nowo nabytym gadżetem. Kiedy przywódcy plemion poprosili mnie o wyjaśnienie swojego przybycia, pani Tala zza pleców skierowała laser długopisu na moje czoło i delikatnie nim potrząsnęła. ![]() Czerwona ruchoma kropka – znamię. To był szybki koniec sporu. Nie chcę wracać do waszej rzeczywistości, żyć waszymi prawami – jestem tym kim chcę być. Zostawcie mnie w spokoju. Zacznijcie szukać siebie, w swoim własnym świecie, bo nie ma żadnych praw, póki ich sami nie ustalicie. Agata Janus
|