© 2005 Rob Gardiner
Dlaczego polaroidy?
Najczęściej fotografuję na filmie Polaroid 55. Ten rodzaj filmu, poza pozytywem, daje również negatyw. Ponieważ czułość pozytywu (ISO 80) różni się od czułości negatywu (ISO 30), pozytyw jest najczęściej prześwietlony, wyrzucam go i zachowuję negatyw. Negatyw jest bardzo delikatny i łatwo się niszczy, chemikalia do wywoływania często się na nim rozmazują, dając dziwne efekty. Ta nieprzewidywalność bardzo mi odpowiada i często staram się używać filmów, które są już od dawna przeterminowane (najczęściej 5-10 lat).
Film Typu 55 używam także w kamerze otworkowej 4x5.Tego typu kamery, są tak naprawdę małymi otworami w drewnianym pudełku. Nie ma tam ani soczewek ani żadnej elektroniki. Ta, której używam jest wyposażona w szklany tył, mogę więc w minimalnym stopniu kadrować obraz pod ciemną tkaniną. Otwór do przeglądania jest jednak małych rozmiarów i efekt końcowy jest najczęściej dziełem przypadku. Aparat ma głębokość jednego cala, dając bardzo szeroki kąt widzenia. Dla przechodniów wygląda dość dziwacznie. Jest połączona z tanimi miechami, które wydłużają ogniskową, rzadko jednak korzystam z takich ustawień.
Filmy Polaroid 55 i aparaty otworkowe mają, w moim przekonaniu wiele zaskakujących cech wspólnych. Dają poczucie ostrości i swego rodzaju gęstości, tworząc swego rodzaju nierealność i trójwymiarowość w tym samym czasie. Fotografie otworkowe są magiczne. Wpuszczasz światło przez mały otwór i na zawsze zatrzymujesz obraz. Tak samo magiczny jest Polaroid - błyskawiczna odbitka, na długo przed powstaniem fotografii cyfrowej.
Rob Gardiner