© Michał Skwierczyński
Kadr poza kadrem
...Fotografią zwane. Antykompozycja w kompozycji. Kadr poza kadrem. Off w kadrze. Przypadek kontrolowany. Być nie powinno w zamierzeniu, bo i zamierzenia brak.
Nie tyle fotografia (sztuka) jest wielointerpretacyjna, co świat istniejący. Tyle obrazów jednego obrazu, co oczu nań patrzących, pomnożonych przez c do kwadratu.
Sam obraz dosłownie jest już wyobrażeniem, impulsem, różnicą potencjału.
Nieskończona ilość możliwości, choć prawdopodobieństwo zestawienia w tym samym porządku pikseli więcej niż raz jest niezerowe i wynosi ileś.
Cyfra pozostaje konkretna, dyskretna matematycznie, czy dyskretna w ogóle - nie wiem. To jest fotografia cyfrowa, fotografia poniekąd, forma i kanał. Kilka zer i jedynek.
Analog w przeciwieństwie niepoliczalnym jest, pod warunkiem, że nie wniknę w chemię materiałów i strukturę światła. A jeśli pójdę dalej skądkolwiek (i jakkolwiek analizując), to zmierzę do granicy Jednego, pozostając tak samo oddalonym jak gdybym stał w miejscu.
Prześwietlenie, niedoświetlenie, złamany balans bieli. Brak umiejętności zmierzenia myśli i wartości przesłony/ostrości.
Podróż.
Zmiana narzędzia rejestrującego. Papier:
Pociąg pośpieszny "Bryza" z Olsztyna do Szczecina.
© Michał Skwierczyński