WEBESTEEM | FLASH CARDS | FORUM
art & design
webesteem magazine | numery archiwalne | nr 14 | komiks
art & design

Prezentacja

Karol Konwerski

Kobiety z dymkiem


© Simone Lia



© Catherine Doherty
© Karol Konwerski

Kobiety z dymkiem


 

Mimo zdecydowanej przewagi mężczyzn w komiksowym biznesie, kobiety i ich komiksy trzymają się całkiem nieźle. Żeby przekonać się o tym wiele nie trzeba, w okolicach gwiazdki "Wysokie obcasy" prezentowały postać i komiksy Marjane Satrapii, a w czasie wakacyjnej kanikuły na łamach dodatku do "Gazety Wyborczej" gościła Maitena - gwiazda argentyńskiego komiksu. Na pierwszy rzut oka to fantastyczne, że popularny dziennik zajmuje się komiksem w Polsce nie wydanym, a do tego stworzonym przez kobietę. Niestety dla kompletnego komiksowego laika zdawać by się mogło, że kobiety zajmujące się komiksem to jedna, jedyna Satrapii i jej "Persepolis" (komiks ten czeka na swoją polską premierę, dlatego przyjdzie czas na jego prezentacje) i proste rysunkowe, post-feministyczne żarty czterdziestoletniej rysowniczki z Argentyny.

Nic bardziej mylnego. Pomiędzy tymi Paniami jest całą rzesza mniej lub bardziej znanych autorek. O dwóch z nich spróbuje opowiedzieć co nieco.

Jestem przeciwny klasyfikacji czegokolwiek co zakrawa na wypowiedź artystyczną pod względem płci autora, ale przeglądając półki znalazłem dwa komiksy, które z racji sposobu ujęcia tematu i wrażliwości w jego prezentacji, trudno określić inaczej jak "kobiece". W żaden sposób nie ma to dla mnie pejoratywnego wydźwięku, wręcz przeciwnie.

"Monkey and Spoon" pierwszy z nich, bardziej niż komiks przypomina książeczkę dla dzieci. Nie przypadkowo. Simone Lia, autorka tego albumu opublikowała kilka bajek i opowiadań dla dzieci, które sam ilustrowała. Komiks ten opowiada prostą historie, zamknięty w stu stronach jeden zaledwie moment życia dwojga bohaterów, zwykłych zabawek, które zachowują się jak prawdziwi ludzie żyjący ze sobą. Zastajemy tytułową parę podczas obiadu, kiedy sprzeczka o zwykła bzdurę zamienia się w dramat.

Pluszowa małpa rozdziera sobie bok, a łyżeczce odpada przyklejone oko. Brzmi to odrobinę infantylnie i sztucznie, ale zapewniam że takie nie jest. Lia fenomenalnie balansuje pomiędzy prostą formą rysunkową, a tekstem wypowiadanym przez bohaterów, który nie ma w sobie nic z pozornej bajkowości. To bardzo prawdziwa rozmowa, bardzo przykra, z rodzaju tych których choć raz doświadczył każdy pozostając z kimś w związku. Autorka posługuje się prosta metaforą, kiedy obie zabawki "reperują" siebie nawzajem, są sobie potrzebne. Przenośna może byłaby banalna i niewarta uwagi gdyby nie olbrzymia dawka uczuć, którymi bombarduje nas Lia od pierwszej do ostatniej strony. Fenomenalna historia. Jedyna rzecz, którą można autorce zarzucić to, to dlaczego ucieka w "zabawkowe" metafory mówiąc o rzeczach bardzo prawdziwych.

Najlepsze na koniec. "Can of worms" Catherine Doherty to prawdziwa komiksowa perełka.

Niezwykłość tej historii wynika z dziwacznego połączenia formy i tematu. Mamy tutaj opowieść której bohaterka, od momentu w którym dowiaduje się że została adoptowana, rozpoczyna poszukiwania swojej biologicznej matki. Niczego nie oczekując niczego nie chcąc poza jednym- poznaniem jej i chwilą rozmowy. Fabuła już wyeksploatowana, w dziesiątkach telewizyjnych filmideł, cukierkowo wzruszających. Komiks Doherty wygrywa w porównaniu z podobnymi historiami sposobem w jaki opowiada. Jej obrazkowa historia w której motywem przewodnim jest chęć spotkania i prostej rozmowy, pozbawiona jest dialogu!

To komiks niemal niemy, niemal bo o tym kim jest bohaterka i kogo szuka dowiadujemy się z fragmentów listów, które wysyła do swoich potencjalnych matek, czy też urywki aktów stanu cywilnego mówiących o adopcji. W efekcie autorka osiąga coś co zdawać by się mogło jest niemożliwe: opowiada bez słów historie o potrzebie rozmowy, mało tego w kulminacyjnym momencie komiksu do spotkania między córką i matką dochodzi, do rozmowy także, ale my czytelnicy nie bierzemy w niej udziału, przyglądamy jej się z boku. Dzięki temu Doherty tworzy bardzo intymną atmosferę, przy czym cały komiks kipi emocjami. Nie jest to epicka opowieść, raczej delikatne, ciepłe bardzo osobiste wynanie.

O Kobietach w komiksie co jakiś czas robi się głośno, a to z powodu jakiejś nagrody, a to publikacji. Ten szum sprawiać może wrażenie, że kobieca twórczość w świecie historyjek obrazkowych to coś niezwykłego i incydentalnego. Warto przekonać się o tym, że jest inaczej.

Karol Konwerski

© 2005 Karol Konwerski

Karol Konwerski

art & design
webesteem magazine | nr 14 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2005 webesteem.pl  
art & design