
Autoportret
Scott Rench
Zawód artysty wykonuję od ponad 10 lat. Moje prace w ceramice i druku, spotkały się z krajowym i międzynarodowym uznaniem; pojawiły się w wielu publikacjach na całym świecie i są częścią wielu permanentnych kolekcji.
Doświadczenie
- Od września 1997 Freelance Art Director/Graphic Artist, dla takich firm, jak: 3COM, AT&T, Carrier, Dean Foods, Hoover, Huffy Bicycles, Midas, Red Lobster, Sears, and Vidal Sassoon.
- Czerwiec 1999 - marzec 2004, Art Director, Mobium Creative Group. Dla: Grainger, NEC and Tango Paper. Projekty reklam prasowych i telewizyjnych, broszur, logo, POP i stron internetowych.
- Grudzień 1996 - wrzesień 1997, Art Director (Sony Electronics Inc), UPSHOT Marketing. Zaprojektowanie i przygotowanie drukowanych materiałów reklamowych sprzętu elektronicznego, na które składały się reklamy, broszury, katalogi, logo, POP i strony internetowe.
- Grudzień 1994 - grudzień 1996, Graphic Artist, International Jensen, Inc. Zaprojektowanie i przygotowanie drukowanych materiałów reklamowych sprzętu dzwiękowego, na które składały się reklamy, broszury, katalogi, instrukcje obsługi, logo, prezentacje multimedialne, opakowanie i POP.
- Wrzesień 1992 - maj 1994, Wykładowca w Project Enhance, Northwest Tri-County Intermediate - prowadzenie zajęć z ceramiki dla uzdolnionych uczniów.
Wykształcenie
- Sierpień 1994, Licencjat Nauk Humanistycznych Edinboro University of Pennsylvania, Edinboro, PA
- Maj 1990, stopień magistra Sztuk Pięknych, University of Wisconsin - Parkside, Kenosha, Wisconsin
Wyróżnienia
- Styczeń 1992 - sierpień 1994, asystentura magisterska Edinboro University of Pennsylvania
- Wrzesień 1984 - maj 1989, stypendium sportowe University of Wisconsin-Parkside for Cross Country
Wystawy
- 2004 SOFA Chicago, Dubhe Carreno Gallery, Chicago, IL
- 2004 AMACO 2004 NCECA Invitational Exhibit, Indianapolis, IN
- 2004 Viewpoint: Ceramics 2004, Hyde Art Gallery, El Cajon, CA
- 2004 Self-Portraits Exhibition, Kentucky Museum of Arts + Design, Louisville, KY
- 2003 The Vitrified Image: International Ceramic Invitational (NCECA), Hyde Art Gallery, El Cajon, CA
- 2003 Fushion: Photo + Clay Invitational, Odyssey Gallery, Ashville, NC
- 2002 Generations, one man show, Gallery 645, Chicago, IL
- 2002 Pilsen Art Walk, Studio tour, Chicago, IL
- 2001 Narrative Contemporary Ceramics, Invitational, Crossman Gallery, University of WI,
- 2001 Digital Ceramics (NCECA), The Light Factory, Charlotte, NC
- 2001 Narrative, Gallery 645, Chicago, IL
- 2000 SOFA New York, Anne Nathan Gallery, New York, NY
- 2000 The Plate Show, Collins Gallery, Glasgow, Scotland. (traveling 2000-2003)
- 2000 Photo/graphic Ceramics, Roswell, Georgia
- 1999 RENDEZVOUS '99, National Invitational, Museum of Nebraska Art, Kearney, NE
- 1999 Below 2000, Portland Center for Contemporary Craft, Best of show award, Portland, OR
- 1999 Feats of Clay XII, Lincoln Arts, Lincoln, CA
- 1998 Hot Off the Press, International Invitational, Carlisle, England (traveling 1996-1998)
- 1998 Hot Off the Press II, International Invitational, Kesckemét, Hungary
- 1998 Hot Off the Press II, International Invitational, Budapest, Hungary (traveling 1998-2000)
- 1997 Hot Off the Press, International Invitational, Carlisle, England (traveling 1996-1998)
- 1997 Kutani International Decorative Ceramics Exhibit, Ishikawa, Japan
- 1996 Hot Off the Press, International Invitational, Carlisle, England (traveling 1996-1998)
- 1996 Minnesota National Print Biennial, Minneapolis, MN
- 1995 Virtual Ceramics, 1st International Internet Ceramic Exhibition
- 1995 Racine Area Arts Exhibit, Racine, WI
- 1995 Future of Clay, Racine, WI
Publikacje
- 2000 "Ceramics and Print" by Paul Scott. A&C Black (publishers) Limited
- 2000 "Painted Clay" by Paul Scott. A&C Black (publishers) Limited
- 1999 Ceramic Technical magazine, Australia. "Printed Imagery On Clay"
- 1997 96 from 96 a year in the visual arts in the north of England published by Northern Arts and the Northern Development Company
- 1996 AMACO product catalog, USA
- 1996 Arts and Activities magazine, USA. Interview
- 1996 Ceramic Technical magazine, Australia. Courtesy of AMACO
- 1996 Exhibition Book "Hot Off the Press", England
- 1996 Ceramic Review magazine, U.K. Reference to "Hot Off the Press"
- 1996 Ceramics Technical magazine, Australia. Reference to "Hot Off the Press"
- 1995 Ceramics Monthly magazine, USA. Courtesy of AMACO, p.38
- 1995 Artist Newsletter magazine, England. Cover, reference to "Hot Off the Press"
- 1994 Ceramics Monthly magazine, USA. Courtesy of AMACO, inside back cover
Zajęcia i wykłady
- 2001 Digital Ceramics (NCECA), ArmChair Discussion, The Light Factory, Charlotte, NC
- 2000 Wystawa talerzy, Collins Gallery, Glasgow, Scotland.
- 2000 Chicago Public Art Group, Chicago, IL
- 1998 International Ceramic Studio, Kesckemét, Hungary. Lecture/demo
- 1996 Collins Gallery, Glasgow, Scotland. Lecture/demo
- 1996 Computers and Clay in conjunction with "Hot Off the Press"
- 1996 Grays University, Aberdeen, Scotland. Lecture
- 1995 University of Wisconsin, Kenosha, WI, Lecture "Computers and Clay"
- 1995 American Art And Clay Company (AMACO), ceramic manufacturer
- 1994 Edinboro Uniwersytet Pennsylvania, Edinboro, PA
- 1994 Lecture and demonstration on print and clay
- 1994 University of Wisconsin, Kenosha, WI, Slide lecture "Imagery and Clay"

Tłumaczenie: Sylwia Banasiak
|
Wywiad: Scott Rench
By Adam Szrotek & Sylwia Banasiak
Czy możesz nam powiedzieć, jak zrodził się pomysł łaczenia ceramiki z grafikami komputerowymi?
Nie będzie to krótka odpowiedź; złożyła się na to seria wydarzeń. Moja mama wspomina moje szkolne początki raczej jako trudne. Świadczyły o tym moje świadectwa i opinie nauczycieli, którzy, uważali mnie za osobę która chadza własnymi ścieżkami. Wielokrotnie zauważano jednak, że przejawiam talenty plastyczne. Jeden z nauczycieli zaintrygowany moją wyobraźnią i talentem, zasugerował moim rodzicom, aby zapisali mnie na zajęcia w Instytucie Sztuki w Chicago. Tak też uczynili i zacząłem tam chadzać na zajęcia pozalekcyjne. Powstało tam wiele prac z zakresu różnych technik. Nie trwało to jednak zbyt długo, pojawiły się nowe fascynacje i na wiele lat sztuka zajęła podrzędne miejsce w moim życiu. Dorastając przestałem traktować sztukę poważnie, pojawiły się nowe zainteresowania: deskorolka, wyścigi bmx i biegi.
Kiedy miałem piętnaście lat zobaczyłem plakat reklamujący wyścigi siedmiomilowe, które miały się odbyć wokół jeziora, w naszej miejscowości. Poszedłem do domu i powiedziałem rodzicom, że chcę wystartować w tym wyścigu. Wyśmiali mnie, dobrze wiedząc, że moje bieganie ograniczało się jedynie do przebiegania przez drzwi naszego domu. Prawdopodobnie nie pobiegłbym w tym wyścigu, ale ich reakcja jedynie podżegnała mój młodzieńczy bunt. Pobiegłem w wyścigu, utrzymując się w czołówce do około piątej mili, uzyskując na finiszu trzecią pozycję w swojej grupie wiekowej. Tego dnia narodził się nowy talent, który miał zmienić moje życie. Kilka lat później zapisałem się do drużyny biegów przełajowych. Wkrótce uniwersytety zaczęły przysyłać mi swoje oferty, proponując stypendia. Szybko, dzięki swoim umiejętnościom stałem się popularny i zgromadziłem sporą kolekcję szarf, trofeów i certyfikatów ukończenia wszelakich kursów. Po ukończeniu szkoły średniej wybrałem stypendium Uniwersytetu Wisconsin. Udałem się tam z wielkim zamiarem zostania zawodowym sportowcem. Byłem jednak niedojrzały i nie potraktowałem tego poważnie. Studia miały być dla mnie środkiem do rozpoczęcia profesjonalnej kariery a następnie pozyskania kontraktów takich firm, jak np. Nike.
W czasie pobytu na uniwersytecie, uczęszczałem na ogólne zajęcia, aby uzyskać podstawowy stopień wyższej uczelni. Zajęcia plastyczne były częścią tego elementarnego oddechu wiedzy. Zacząłem na nie uczęszczać i moja wcześniejsza pasja narodziła się na nowo. Spędzałem tam coraz więcej czasu.
Moje zamiłowanie do biegania i mój mniej niż elastyczny trener, zmieniły moją pasję w pracę. Poddałem się na trzecim roku i zrezygnowałem ze stypendium. Nie wiedząc, co począć ze swoim życiem postanowiłem kontynuować swe plastyczne fascynacje. Zakochałem się w ceramice i w malowaniu. Nie pamiętam, jak to się zaczęło, ale w pewnym momencie zacząłem malować obrazy zrobionych wcześniej przez siebie ceramik i na odwrót-obrazy na ceramikach. Proces ten szybko ewoluował i zacząłem pokrywać garnki i obrazy pistoletem natryskowym. Zaczął mnie pociągać styl Trompe Loi, dający iluzję fotograficznego odtworzenia rzeczywistości; będąc jednak samoukiem, moje umiejętności, oddania rzeczy, takimi jakie są, były bardzo ograniczone. Po ukończeniu szkoły, zacząłem szukać pracy w reklamie, moje prace uznano jednak za zbyt komercyjne i zasugerowano, abym spróbował targów sztuki. Lekko zdezorientowany, nie wiedząc co ze sobą począć, postanowiłem powrócić do szkoły, celem zdobycia tytułu magistra sztuk pięknych. Chciałem zostać profesjonalnym artystą lub nauczycielem.

Podanie o przyjęcie złożyłem już po terminie, co ograniczyło moje możliwości wyboru. Przyjęto mnie na Uniwersytet Edinboro, jeden z dwóch, na które złożyłem swoje podanie. Ich wydział ceramiki był prestiżowy. Pomyślałem, że łatwiej będzie mi zarobić na życie sprzedając kubki niż obrazy. Eksplorowałem więc możliwości umieszczania obrazów na glinie. Pewnego dnia rozmawiałem ze znajomym, który był właścicielem firmy poligraficznej. Miał akurat przy sobie silkprint. Przyjrzałem mu się dokładnie, a szczególnie detalom i doszedłem do wniosku, że świetnie nadawałby się na szablon do wykonywania odbitek pistoletem natryskowym.
Odbyłem kilka prób, uzyskując raczej mierne sukcesy. Uznałem, że być może nie do końca wykorzystałem jego potencjał. Zastanowiłem się, jakie uzyskałbym rezultaty, gdybym wykonał sitodruk moich nadruków zamiast spryskiwania przez zasłonę. W tym samym czasie zaprzyjaźniłem się z jednym ze studentów wydziału projektowania-Larrym, który powiedział mi o programie Photoshop i o jego możliwościach. Od razu byłem zafascynowany.
 |
 |
Niestety nie mogłem dopchać się do komputera, ponieważ wydział projektowy był dość mały i dysponował małą ilością komputerów. Kiedy w końcu udało mi się znależć wolny komputer, po chwili czułem, jak pary oczu "wypalają" mi dziury w plecach. Czułem się tam strasznie nieswojo i często zniechęcony unikałem tego miejsca. Dopiero, gdzieś w okolicach przerwy świątecznej przewodniczący wydziału sztuki dał mi klucze do pracowni komputerowej i mogłem w końcu spokojnie popracować przy komputerze. Przez kolejny miesiąc, razem ze znajomym Jimem przesiadywaliśmy przed komputerem przez około piętnaście lub więcej godzin dziennie. Wtedy nauczyłem się Photoshopa, Illustratora i QuarkXpress. Do dzisiejszego dnia, 90% mojej wiedzy pochodzi właśnie z tego okresu. Skanowałem z książek rzeczy, czyściłem je i robiłem z nich pozytywy filmowe używane w silkprintach.
W tym czasie używałem komputera jedynie do czyszczenia odbitek. Składałem kawałki, z na bieżąco powstających elementów. Wykonanie jednego egzemplarza zajmuje mi kilka godzin, odbitki nakładam bezpośrednio na mokrą glinę; dlatego nie mogę się zatrzymywać. Po ukończeniu kilku prac, zdałem sobie sprawę, że prezentowałyby się one lepiej, gdybym umieścił odbitki w innych miejscach. Zweryfikowałem wówczas cały proces i podobnie jak z silkprintem, uznałem, że nie wykorzystałem całego potencjału komputera. Od tej chwili zacząłem używać komputera do komponowania prac, uznając to za wielce wyzwalające. Pozwoliło mi to na stworzenie kilku wersji pomysłu. Projekty mogłem wydrukować w odpowiedniej skali i umocować je na ścianie. Zaoszczędziło mi to wielu rozczarowań i robienie lepszych prac.
Skąd pochodzi Twoje zainteresowanie ceramiką?
Prawdopodobnie jest to rezultat zajęć z ceramiki, na które zacząłem uczęszczać za namową nauczycieli.
Czy posiadasz profesjonalne wykształcenie w tym kierunku?
Tak, posiadam licencjat nauk humanistycznych i stopień magistra sztuk pięknych wydziału ceramicznego.
Ceramika wydaje się być mało popularna wśród młodych artystów i projektantów. Skąd pochodzą Twoje inspiracje? Jacy, inni artyści mają wpływ na Twoją twórczość?
Inspirację znajduję wszędzie: w telewizji, w internecie, w świecie sztuki. Artyści, którzy mnie inspirują to : Juan Chavez, Cody Hudson (Struggle Inc.), Jeff Soto, Barry McGee (Twist), Evan Hecox, Brendan Monroe, Mark Ryder and Eric Feng.
Czy możesz krótko opisać przebieg procesu twórczego?
Proces, oczywiście zaczyna się od pomysłu lub koncepcji, czasami wystarczy tylko jedno słowo, nastęnie pojawia się obraz i od tego to ewoluuje. Wykonuję ilustracje, fotografie i transformacje przy użyciu programów używanych w reklamie, takich jak np. Photoshop. Ewentualne problemy projektowe rozwiązuję na komputerze, często wykonując kilka projektów jednego pomysłu. Gdy rezultat mnie zadawala, drukuję go w odpowiadającej mi skali. Umieszczam wydruk na ścianie i kontempluję, podejmuję dezyzje - co mi odpowiada, a co nie i ustalam ostateczną wersję. Finałowy produkt, zapisuję w formie cyfrowej, a następnie przetwarzam na pozytyw. Pozytywem naświetlam silkscreen, pokryty wrażliwą na światło emulsją. Kiedy matryce są gotowe, przenoszę obraz na glinę. Motywy lub obrazy maluję emalią bezpośrednio na mokrych płytach gliny. Tak rozpoczęty proces, zajmujący kilka godzin, nie może zostać przerwany. Glina, w trakcie suszenia kurczy się, co może czasami powodować zakłócenia procesu osadzania się nadruku. Gdy część poligraficzna zostaje zakończona, często dodaję odbitkom wygląd struktury drewna. Nastęnie umieszczam płytę na piankowej formie, co pozwala mi nadac jej konkretny kształt. Pozostawiam do wyschnięcia. Kiedy płyta jest kompletnie wysuszona, stawiam ją pionowo i wypalam w piecu.
Twoja sztuka jest nasycona elementami orientalnymi. Opowiedz o swojej fascynacji sztuką azjatycką.
Bohaterowie mojego dzieciństwa to Ultraman, Giant Robot, Gamera i Godzilla. Mój sąsiad miał wiele azjatyckich zabawek, które zawsze wydawały mi się o niebo fajniejsze od amerykańskich. Z wiekiem moja fascynacja tą kulturą zaczęła się skupiać na jej złożoności. Azja zajmuje bardzo ważne miejsce w sztuce. Odnoszę wrażenie, że Stany Zjednoczone, jako kultura nie daży sztuki zbyt wielkim szacunkiem. Według mnie istnieją dwa rodzaje ludzi. Ojcowie nie chcą, aby ich córki wiązały się z barmanami lub artystami. Przez długi czas byłem jednym i drugim. Rozmawiając z ludźmi, prędzej czy później padało pytanie, czym się zajmuję, na które odpowiadałem, że uczęszczam na uzupełniające studia magisterskie. Gdy tylko padało magiczne słowo magisterium, ojcowie zdawali się być mną ogromnie zainteresowani. Niestety tylko do momentu, w którym zaczynałem mówić o ceramice. Wówczas następowała krępująca cisza, trwająca całą wieczność. W końcu zaczynałem się śmiac, mówiąć, że żartowałem i tak naprawdę studiuję prawo. W sztuce azjatyckiej uwielbiam prostotę i symbolizm. Orientalne elementy, często wykorzystuję dwupoziomowo. Najpierw dostrzegam je, jako indywidualnie istniejące elementy sztuki, a następnie zwracam uwagę na ich znaczenie. Moje prace są w dużym stopniu oparte na semiotyce i opowiadają historie przesiąknięte symbolizmem. Wiele z nich dotyczy również moich osobistych przeżyć, dlatego zawierają elementy, które można łatwo rozszyfrować, jak i te, ukryte w znaczeniach.
Byłeś jednym z uczestników wystawy "Get It Louder", która odbyła się w tym roku w Chinach. Jakbyś opisał to doświadczenie?
Myślę, że był to ogromny sukces. Kuratorom naprawdę udało się stworzyć imponujący program. W Chinach istnieje ogromna scena artystyczna, która będzie coraz bardziej sławna. Czuję się ogromnie zaszczycony, że mogłem być częścią tego projektu. Liczę na sprowadzenie "Get It Louder" do Stanów Zjednoczonych w 2007 roku.
Jak ważna jest rola sztuki w codziennym życiu? Czy uważasz, że sztuka powinna być stałym elementem codziennej rutyny?
Byłbym skłonny wydać większą sumę pieniędzy na przedmiot stworzony przez artystę. Lubię trzymać w dłoniach ręcznie wykonaną filiżankę, ale sam ostatnio pracuję nad masowo produkowaną kolekcją, której cena będzie atrakcyjna dla przeciętnego klienta. Ludzie są bardziej skłonni nabywać produkty, które mają praktyczne wykorzystanie. Sam codziennie jadam śniadanie używając miski, wykonanej przez mojego przyjaciela Paula Scotta. To on otworzył mi oczy na praktyczną interakcję i radość, którą przynosi sztuka. Mam kilka wykonanych przez niego talerzy, które wiszą u mnie na ścianie, ale dopiero miska zrobiła na mnie naprawdę ogromne wrażenie.
Czy Twoje artystyczne podejście ma charakter wyłącznie estetyczny, czy starasz się nadać mu jakieś znaczenie?
Myślę, że moja sztuka ma charakter intuicyjny. Niektóre rzeczy są przemyślane, a niektórym pozwalam się przytrafiać. Lubię tworzyć rzeczy, które wywołują emocje. Lubię zapraszać odbiorcę do myślenia i do odnalezienia znaczenia opartego na ich indywidualnych doświadczeniach. Często bywam zaskoczony tym, co odnajdują w moich pracach.
Ikony dłoni i strzałek (kursory) często pojawiają się w Twoich pracach. Co mają one symbolizować?
Chcąc zarobić na życie, pracuję w reklamie, spędzając godziny przed komputerem. Komputer i reklama są zawsze w jakimś stopniu częścią mojej pracy. Ikony te mają różne znaczenia, w zależności ot tego, w jakiej pracy się pojawiają. W "Everybody Wants It" kursory reprezentują ludzi i poszukiwanie miłości.
Globalizacja. Jakie masz zdanie na ten temat, jak sądzisz jaki będzie miała wpływ na rozwój sztuki?
Globalizacja sztuki jedynie może ją wzbogacić. Ostatnio, w Muzeum Sztuki Współczesnej w Chicago odbyła się wystawa chińskich fotografów. Były to jedne z bardziej interesujących rzeczy, które ostatnio widziałem. Prace wywarły na mnie niesamowite wrażenie i kilka z fotografii naprawdę mnie wzruszyło. Myślę, że w niedalekiej przyszłości będziemy słyszeć coraz więcej o sztuce wywodzącej się z Chin.
Dlaczego miłość jest narkotykiem?
Jak już wcześniej wspominałem, w miarę rozwoju moja sztuka przyjęła charakter narracyjny. Praca "Love is a Drug: I sometimes take but always abuse" jest refleksją nad utraconą miłością. Pod wieloma wzgędami moja metaforyka i prace składają się z wielu złożonych semiotycznych warstw. Od dawna fascynuje mnie kultura azjatycka i jej język pisany. Najpierw postrzegam kanji jako obiekt sztuki, a następnie jako znaczenie. Wybrałem teksturę kartonu, która ma symbolizować pułapkę, w którą czasami wpadam. Sprawia wrażenie brudnego i zużytego, tak jakby przebyło wiele miejsc i obnaża wszystkie blizny tej podróży. "Love is a Drug" przemawia do mojej potrzeby kontroli, do jej utraty i do zdolności powiedzenia przepraszam. Jestem rozdarty pomiędzy ekstrawertykiem, który potrzebuje wyrazić moje uczucia i emocje i introwertykiem, który je ukrywa.
Scott Rench
Rozmowę prowadzili: Adam Szrotek & Sylwia Banasiak
Artist Statement
Scott Rench
Moje prace reprezentują nową generację artystów, tworzących w ceramice i którzy łączą współczesną technologię z jedną najstarszych tradycji w sztuce. Dla niektórych komputer jest zupełnie nieznany, podczas gdy inni mogli się rozwinąć dzięki jego wykorzystaniu. Taka kolaboracja przyczyni się do powstania nowych sposobów ekspresji w ceramice.
W ciągu dnia pracuję jako art director w agencji reklamowej w Chicago. Na moim komputerze powstaje niezliczona ilość elementów reklamowych. W stykam się z wieloma programami i środkami przekazu, które mają bezpośrednie zastosowanie dla naszych klientów. Zastanawiam się, jak mogę wykorzystać tę wiedzę w swoich artystycznych projektach. Wracam do domu i znowu zasiadam przed komputerem.
Pomimo, iż staram się trzymać oddzielnie pracę w reklamie i moją twórczość artystyczną, w jakimś stopniu oddziaływują one na siebie. W moich pracach można zawsze odnaleźć komputerowy sposób obrazowania, ponieważ jest to częścią mojej codziennej rutyny, a także w wielu przypadkach częścią współczesnego języka.
Komputer pomaga mi w ilustrowaniu, manipulowaniu i składaniu elementów każdej pracy. To pozwala mi na stworzenie kilku wersji pomysłu, które mogę udoskonalać w trakcie ich powstawania, aż do momentu, kiedy powstaje ostateczna, najbardziej mnie zadawalająca i pokrywająca się z moją pierwotną wizją. Na przestrzeni lat, charakter mojej sztuki stał się bardziej narracyjny i pojawiła się tematyka zaczerpnięta z moich prywatnych doświadczeń.
Kiedy projekt przyjmuje odpowiadającą mi wersję, przetwarzam cyfrowe pliki na pozytywy. Aby powstał silkprint, dokonuję separacji kolorów, co pomaga mi w transferze obrazu na duże kawałki mokrej gliny. Cały proces może trwać nawet kilka godzin i wymaga dużej precyzji, ponieważ glina jest bardzo miękka i rejestruje wszelkie pomyłki. Jedna pomyłka może zrujnować całą pracę. Odbitka zostaje pokryta glazurą a nie tuszem, który jest raczej trudny w użyciu i może jedynie wydłużać cały proces.
Lubię pracować w technice wet on wet (znana również jako direct painting lub alla prima "od razu"), w której obraz jest malowany bez przerywania. Daje mi to dużo wolności. Mogę wytłoczyć na glinie oszukany efekt kartonu i tym samym wprowadzić widza w błąd, który będzie sądził, że to naprawdę karton, a nie glina. Gdy odbitka jest juz gotowa, często zwiększam objętość pracy, tak aby była lepiej widoczna, kiedy zawiśnie na ścianie.
Lubię tworzyć rzeczy, które zmuszają ludzi do myślenia. Wiele z prac jest rezultatem moich osobistych doświadczeń i aby wyrazić, to co czuję, często używam w nich złożonych warst semiotycznych. Podstawowy pomysł spoczywa na powierzchni, a z kolejnymi, ukrytymi w symboliźmie warstwami, udzielam widzowi wskazówek i pozwalam odsłaniać tajemnicę.
Większość, jeśli nie wszystkie z moich prac, zajmują się tematyką, która jest wspólna ludzkiemu doświadczeniu i z tego powodu widz może się łatwo z nimi zidentyfikować. Myślę, że sztuka ma za zadanie przekazywać lub wywoływać emocje. Mam nadzieję, że moim pracom udaje się osiągnąć ten cel.
Każdy widz, w zetknięciu z dziełem sztuki odnajduje w nim swe własne doświadczenia. Często bywam zaskoczony interpretacjami moich prac. Dzięki innym, dostrzegłem rzeczy, które wcześniej były transparentne. Pracuję raczej intuicyjnie i czasami znaczenie rzeczy obnaża się przede mną długo po powstaniu pracy.
|