Galeria

Jean-Pierre Ceytaire


Zmuszony zostałem wybrać miedzy rehabilitacją a sztuką. Fartuch i plakietkę oddałem ostatniemu pacjentowi, a całą klientelę koledze po fachu, który właśnie wprowadził się na moją ulicę.

Numer 16 (2/2006) • 31 maja 2006 • english version »»


Jean-Pierre Ceytaire

Jean-Pierre Ceytaire
Urodził się w 1946 r. w Paryżu.

Wczesne lata spędził w okolicach wzgórza Montmartre.

Po odbyciu wyczerpujących studiów, powstałem dla świata jako rehabilitant. Moja doskonale beznadziejna pamięć broniła się przed wtłoczeniem w nią szczegółów ludzkiej anatomii. Jedynym na to sposobem było robienie szkiców. Ten proces był substytutem metod konwencjonalnych, które przeszedłbym ucząc się rysunku na Akademii Sztuk Pięknych.

Przez piętnaście lat byłem wierny swojej profesji. W tym czasie wytarmosiłem i rozmasowałem setki kilometrów kwadratowych ciała, co przyczyniło się do wytworzenia się szczególnie namacalnego rodzaju pamięci.

W wieku lat czterdziestu, gdy rozpocząłem współpracę z galerią, ruszyłem z kopyta jako artysta. Zmuszony zostałem wybrać miedzy rehabilitacją a sztuką. Fartuch i plakietkę oddałem ostatniemu pacjentowi, a całą klientelę koledze po fachu, który właśnie wprowadził się na moją ulicę.

Pracowałem ciężko a mój entuzjazm jest wciąż nietknięty.


Szkice

prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire

Jean-Pierre Ceytaire online:


Tłumaczenie: Ewa Wojtowicz


Dobro i zło


Jean-Pierre Ceytaire


Erotyka i religia zawsze były szczególnie bliskie memu sercu. Dręczą mnie, tak jak wszystkich, pytania egzystencjalne i wydaje mi się, że mamy dwie drogi do wyboru.

Jedna, która wynosi:

Oczy wzniesione ku niebu, na plecach kiełkują skrzydła, ciało blednie stając się śnieżnobiałe i lekkie jak chmura.

Druga, która zagłębia w otchłani:

Oczy pożądliwie zmrużone, pojawia się futro, kopyta i rogi, purpurowa krew pulsuje w policzkach, zbierając się i nabrzmiewając we właściwym miejscu.

Ale to tylko subiektywne rozdzielanie rzeczy do pudełek: pudełka Dobro i pudełka Zło.

prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire prezentacje : Jean-Pierre Ceytaire

© Jean-Pierre Ceytaire