Wywiad

Kiersten Essenpreis


Wydaje mi się, że będąc dzieckiem, rzeczy wydawały mi się większe i lepsze. Czy udałeś się kiedyś do miejsca, które odwiedziłeś kiedyś w dzieciństwie? Zawsze wydają się mniejsze, niż jakimi je pamiętasz. Lubię ten dziwny element ewolucji w pamięci i często wykorzystuję go w swoich pracach.

Numer 16 (2/2006) • 31 maja 2006 • english version »»


Kiersten Essenpreis

Kiersten Essenpreis
urodziła się i wychowała na przedmieściach Chicago.

Obecnie mieszka na Brooklynie, gdzie skończyła szkołę artystyczną w Pratt Institute.

Studiowała communication design i historię sztuki. Obroniła się w 2004 roku.

Inspirują ją historie o duchach, horrory klasy B, słodycze, tanie zabawki i jej rodzina. Nadal mieszka na Brooklynie, gdzie również pracuje.

prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis prezentacje : Kiersten Essenpreis

Kiersten Essenpreis online:


Tłumaczenie: Sylwia Banasiak


Inspirują mnie historie o duchach


Wywiad: Kiersten Essenpreis


By Adam Szrotek & Sylwia Banasiak

Twoje prace zawierają duży element dziecięcej nostalgii i niewinności. Dlaczego jest to tak ważne dla Ciebie, aby zachować te wspomnienia?

Swoje dzieciństwo pamiętam dość wyraźnie i pojawia się ono w moich pracach bardzo często, ponieważ dorastanie stanowi dla mnie pewnego rodzaju tajemnicę. Pomimo tego, iż wyprowadziłam się z domu i skończyłam szkołę, nadal w pewnym sensie czuję się dzieckiem. Mam na myśli poczucie humoru, które się nie zmieniło, jem za dużo cukierków, kupuję głupie zabawki i lubię kreskówki. To wszystko jest po prostu zbyt dobre, aby z tego zrezygnować. Mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa, dlatego chcę je zachować. Myślenie o nich, to krzepiący sposób na zachowanie rzeczy w jak najprostszej formie.

W wyobraźni dzieci zwierzęta pełnią ważną rolę, jest w nich wręcz coś magicznego. Dojrzewasz i ta magia znika. Jaka jest ich rola w Twoich pracach?

Zwierzęta pełnią obecnie podobną rolę do tej, jaką miały kiedy byłam młodsza. Prawdopodobnie, jak prawie każdy wychowałam się na programach telewizyjnych i czytałam książki, w których główne role odgrywały zwierzęta. Zabawne, jak wiele z tych rzeczy dziecko traktuje, jako prawdziwe. Jest to wyjątkowa, autonomiczna rzecz, nad którą się nie zastanawiasz. Wygląda to mniej więcej tak: ten misiu jest prawdziwy, może się obudzić, zrobić śniadanie na kuchence i mieszka na drzewie. Tak właśnie to wygląda i nigdy nie kwestionujesz realności tych rzeczy. Dzieci przyzwyczajają się do ról pełnionych przez dane zwierzęta, np. wilk, kojarzony z czarnym charakterem. Dla wielu dorosłych osób te powiązania nadal istnieją. Zwierzęta pojawiły się w moich pracach, ponieważ zabieg ten ułatwia identyfikację roli czy też pozycji subtelności postaci, bez rozpraszania dodatkowymi elementami lub wyrazem twarzy charakteru. Dzięki temu, widz jest w stanie wyciągnąć informację opartą na jego wcześniejszej wiedzy dotyczącej zwierząt. Te powiązania pojawiają się automatycznie w momencie kontaktu z moim obrazem, dzięki czemu zwalnia mnie to z obowiązku bezpośredniego dostarczania informacji.

Kiedy tworzysz, bazujesz na swoich doświadczeniach czy raczej na wyobraźni?

Opieram się na obydwu. Powiedziałabym, że każda praca rodzi się w połowie z doświadczenia i w połowie pochodzi z wyobraźni. Uwielbiam wyolbrzymiać wspomnienia z dzieciństwa i często próbuję odtworzyć rzeczy, które pamiętam, właściwie bardzo często nie są one w stu procentach odzwierciedleniem tego, co naprawdę się wydarzyło. To dość interesujące, kiedy wydaje ci się że pamiętasz coś bardzo wyraźnie i odkrywasz, że tak naprawdę wyglądało to zupełnie inaczej. Te wspomnienia mogą zawierać część prawdy, ale jest to infantylnie przejaskrawiona prawda. Wydaje mi się, że będąc dzieckiem, rzeczy wydawały mi się większe i lepsze. Czy udałeś się kiedyś do miejsca, które odwiedziłeś kiedyś w dzieciństwie? Zawsze wydają się mniejsze, niż jakimi je pamiętasz. Lubię ten dziwny element ewolucji w pamięci i często wykorzystuję go w swoich pracach. Wspomnienia i wyobraźnia często nakładają się w moim przypadku i próby odtworzenia tych doświadczeń w moich pracach, nadają im zupełnie nowy wymiar. Często, kiedy długo coś analizuję, nagle pojawiają się nowe elementy i szczególy i nigdy tak naprawdę nie mogę być pewna, czy są one prawdą, czy tylko je sobie wymyśliłam.

Czy pamiętasz swoje sny? Czy odgrywają one jakąś rolę w twojej pracy twórczej?

Tak, zdecydowanie. Odkąd pamiętam, moje sny były zawsze bardzo realistyczne i następnego dnia długo je analizowałam, tak jakbym obejrzała np. dziwny film i próbowała go wyjaśnić. Większość z nich ma raczej generyczny charakter - ktoś lub coś zawsze mnie prześladuje, często gubię się w dużych, opuszczonych miejscach, które zawsze wyglądają podobnie: są bardzo szczegółowe i wydają się bardzo realne. Tego typu atmosfera przenika do moich prac, nawet wówczas, gdy malowany przeze mnie obraz nie posiada tła. Chodzi mi tutaj o ten krótki okres czasu, który wpada pomiędzy sen i stan pełnej świadomości. To, co mnie interesuje, to ten stan uczucia niepewności, którego doświadczasz tuż po obudzeniu się ze snu; to właśnie próbuję pokazać w swoich pracach.

Maski pojawiają się w wielu Twoich pracach. Co się kryje za nimi?

Maski pomagają w przekazaniu narracji. W nieskomplikowany sposób potęgują nastrój pracy lub przedstawianej postaci. Bez dodatkowych elementów, które mogą zakłócać proces interakcji z obrazem, oglądający może skupić się na tym, co jest istotne. Używam ich również, po to aby dodać odrobinę dziecięcej fantazji do pracy; swego rodzaju wymarzony świat, gdzie to co dziwne może koegzystować z tym, co jest normalne i przyziemne.

Urodziłaś się na przedmieściach Chicago; obecnie mieszkasz na Brooklynie. Czy zmiana miejsca zamieszkania wpłynęła w jakiś sposób na zmianę charakteru Twojej twórczości?

Tak, na pewno. Środkowy zachód to olbrzymie obszary płaskich ziem uprawnych, ciągnących się tak daleko, jak tylko sięga wzrok. Te połacie koloru i tekstury mogą czasami zawierać jedno gospodarstwo lub sporadyczną linię drzew, ale w rezultacie sprawiają wrażenie bezkresnych, cichych i w jakimś sensie przerażających. To wyobcowanie i nastrój, jaki jest tym wywołany, jest właśnie tym, co mnie pociąga w tym pejzażu. Wiele z moich obrazów posiada jedno- lub dwukolorowe tła, podobnie jak płaty ziemi przylegające do siebie. Mieszkam na Brooklynie od ponad pięciu lat i to, co najbardziej zmieniło moje podejście to pracy twórczej, to inni, mieszkający tutaj artyści. Mam tutaj wielu, niezwykle utalentowanych przyjaciół, którzy są czynnymi artystami, ilustratorami, projektantami. Bezpośrednia obserwacja ich pracy oraz rozmowy na ten temat, są tym, co mnie ogromnie motywuje. Dzięki temu, jestem również bardziej świadoma swojej własnej twórczości, oraz tego, jak jest ona postrzegana przez innych. Możność obcowania z kreatywnymi ludźmi motywuje mnie do eksperymentowania z własną twórczością a także pozwala na kolaborację z innymi artystami.

Jaka jest Twoja ulubiona technika? Czy tylko malujesz?

Najczęściej są to akryle na drewnie. Kiedy maluję rzadko korzystam z innej techniki, może czasami jest to sitodruk. Lubię mieć całkowitą kontrolę nad tym, co robię, być może dlatego nigdy nie przypadła mi do gustu idea obrazów olejnych, które schną całą wieczność, a pędzle są trudne do wyczyszczenia. Zaczęłam malować na drewnie, ponieważ zawsze byłam spłukana finansowo, a skrawki drewna łatwo było ukraść ze śmietnika. Przyzwyczaiłam się to tej techniki i teraz nie potrafię już malować na papierze. Wielokrotne szlifowanie drewna to super zabawa plus świetnie nadaje się na wystawy; zamiast bawić się w oprawianie prac, jedyne co musiałam zrobić, to wbić z tyłu zawieszkę i gotowe. Sporo również rysuję, ale nie jest to nic specjalnego. Należę do klubu rysowników, założonego razem ze znajomymi. Spotykaliśmy się raz w tygodniu, ale teraz, kiedy większość z nas zmieniła miejsce zamieszkania, robimy to drogą emailową. Wybieramy słowo tygodnia, rysujemy i wysyłamy do siebie. Do dobra zabawa.

Opowiedz o firmie, którą założyłaś razem z bratem.

Razem ze starszym bratem Justinem, założyliśmy kilka lat temu małą firmę o nazwie Half Empty-Half Full. Ja reprezentuję "w połowie pustą część", Justin-tę drugą. Mój brat jest naprawdę uzdolnionym grafikiem; to on zrobił moją stronę internetową. Pracuje w Chicago. Mamy podobne poczucie humoru i zawsze się dobrze rozumieliśmy. Moja wiedza komputerowa jest praktycznie zerowa, z kolei Justin nie maluje i nie rysuje, ale razem się uzupełniamy i tworzymy jednego, wypasionego artystę. Wykonujemy razem głównie małe projekty: robimy strony internetowe, projektujemy okładki płyt i koszulki dla innych atrystów. Właśnie kończymy pracę nad książką dla dzieci, którą napisał Justin a ja wykonałam ilustracje. Fajnie byłoby napisać kolejną w niedalekiej przyszłości. Jeśli kiedykolwiek zamieszkamy w tym samym mieście, chcielibyśmy otworzyć prawdziwą pracownię i zająć się większymi projektami. Na dzień dzisiejszy cieszymy się, że możemy razem robić małe rzeczy tu i tam.

Czy posiadasz wykształcenie plastyczne? Jeśli tak, czy ukształtowało to w jakiś sposób Twój styl?

Po ukończeniu szkoły średniej przeprowadziłam się na Brooklyn, gdzie w Pratt Institute studiowałam communication design, specjalizując się w ilustracji i dodatkowo studiując historię sztuki. Prace które chciałam wykonywać miały raczej charakter konceptualny i wybór tego kierunku był w pewnym stopniu sarkastyczny. To co chciałam robić nie do końca, na tyle zaliczało się do kategorii sztuk pięknych, aby zadowolić moich instruktorów. Ilustracja wydawała mi się znacznie bardziej ekscytująca, była znacznie mniej "sztywna" i dawała mi poczucie wolności. Tuż po rozpoczęciu zajęć, moje prace zaczęły się zmieniać. Osiem godzin zajęć tygodniowo nałożyło na mnie ogromną presję: prace musiały powstawać w szybkim tempie i po pierwszym semestrze i trzech godzinach snu na dobę, szybko straciłam zapał do malarstwa realistycznego. Zdecydowałam, że muszę zacząć robić coś nowego i w następnym semestrze zaczęłam używać techniki "line and flat color", gdzie używane w pracy kolory nie nakładają się na siebie. Dzięki praktyce i pomocy dwóch wspaniałych nauczycieli: Chang Park i Jordin Isip, mój styl osiągnął poziom swego rodzaju "płaszczyzny porozumienia" pomiędzy jednolitością koloru i tendencją do obsesyjnego szczególu.

Co sądzisz o tendencji przedstawiania tragicznych sytuacji w zabawny sposób?

Nie jest to zaplanowane, aczkolwiek spoglądając na ogół moich prac można odnieść takie wrażenie. Kiedy rozpoczynam pracę nad nowym cyklem, zazwyczaj przyświeca mi określona idea lub tematyka i zazwyczaj zawierają się w tym rzeczy, o których w danym momenie rozmyślam, uważam za interesujące bądź zabawne. Próbuję stworzyć nastrój, pracując najpierw nad tłem, a dopiero poźniej nakładam na nie narrację. Narracja pochodzi z tego, co mnie inspiruje, są to horrory kategorii B, tanie zabawki, muzyka, krajobrazy, wspomnienia z dzieciństwa, sny, moja rodzina, Halloween, itd. Myślę, że z połączenia takich elementów, może wyłonić się swoisty rodzaj tragiczengo sarkazmu.

Jako artysta, jak sądzisz: jaką pełnisz rolę w dzisiejszym społeczeństwie? Czy Twoje prace przekazują jakieś treści?

Nigdy o tym nie myślałam w odniesieniu do własnej osoby. Wkład artystów, jako ogółu w życie społeczne jest ogromny. Od mody, reklamy, telewizji, filmów do galerii, prace artystów wydają się być wszędzie. To bardzo miłe uczucie, kiedy wiesz, że twoje prace mogą być obejrzane przez tak wiele osób i w tak wielu różnych miejscach: w książkach, reklamach, magazynach i tak naprawdę te osoby, nigdy nie będą wiedziały lub dbały o to, kim jesteś i co robisz. Jest to swego rodzaju przypadkowa, zakulisowa i anonimowa droga, ktora przyczynia się do wizualnego wzbogacania życia innych ludzi. Większość z nas na co dzień, nie dokonuje świadomego wyboru obcowania ze sztuką. Nie oznacza to jednak, że jej nie absorbujemy lub nie doceniamy. Profesjonalne zajmowanie się sztuką może posiadać wiele wad, wzlotów i upadków. Z drugiej jednak strony taka możliwość daje twórcy wiele wolności, a to przynosi ogromną satysfakcję. To co robię, pozwala mi na całkiem dobre utrzymanie, mogę spać do późna, spędzać czas ze swoim chłopakiem, pić kawę, a później malować i rysować przez cały dzień w swoim studio. Postaram się to robić tak długo, jak tylko będę mogła.

© Kiersten Essenpreis