Polaroidy
Big Shot sprzedawany był jedynie z kolorową, 24-stronnicową instrukcją obsługi. Pakowany w karton o psychodelicznych kolorach przyciągał na pewno oczy klientów w sklepach fotograficznych.
Numer 16 (2/2006) • 31 maja 2006
Pierwsze co rzuca się w oczy widząc aparat Big Shot jest jego niespotykana wielkość, a właściwie długość.
Aparat mierzący 26 cm długości jest największym automatycznym aparatem fotograficznym. Przeznaczony do wykonywania jedynie kolorowych zdjęć portretowych na filmie natychmiastowym średniego formatu.
Produkowany był na początku lat siedemdziesiątych (1971-73) w niewielkiej ilości jedynie w Stanach Zjednoczonych. Oryginalna konstrukcja i sposób ustawiania ostrości wyróżnia go spośród pozostałych modeli Polaroida. Wykonany z szarego plastiku i bardzo lekki, łatwo trzyma się w dłoni za ergonomiczny uchwyt z wbudowanym dalmierzem.
Ostrość ustawiona jest fabrycznie na 98 cm i znajdujemy ją zbliżając się i oddalając od fotografowanego obiektu. Przypomina to dziwny "taniec" i może wydać sie śmieszne dla osoby postronnej. Lewą ręką chwytamy uchwyt aparatu starająć się nie zasłaniać okienek dalmierza. Pierwszym krokiem jest zbliżenie się do obiektu na odległość około metra, a następnie ruchy głową do momentu gdy podwójny obraz w dalmierzu zbiegnie się w jeden.
Big Shot jest jedynym automatycznym aparatem Polaroid nie używającym baterii. Mechaniczna migawka o jednym czasie 1/60 sekundy i jednorazowe lampy błyskowe Magicubes nie wymagają zasilania. Mała liczba przesłony f/25 i niska (75 ISO) czułość filmu 108 zmuszała do używania lamp błyskowych do każdego zdjęcia. Lampy Magicubes (4 błyski w jednej) montowane są obrotowym gnieździe za matowym ekranem fresnela. Po naciśnięciu czerwonego spustu migawki z gniazda wyskakuje bolec i odpala mini ładunek wybuchowy oświetlający fotografowany obiekt. Lampa obraca się automatycznie po każdym błysku. Po odpaleniu ostatniego ładunku spust blokuje się uniemożliwiając wykonanie kolejnego zdjęcia bez lampy błyskowej. Zdjęcia wykonane bez lampy błyskowej nawet w dobrych warunkach oświetleniowych są za ciemne. Obecnie można stosować filmy o czułości 400 ISO (czarnobiały film typu 672) i regulując pokrętłem "jaśniej/ciemniej" na obiektywie (prymitywna przesłona) i osiągnąć zadowalające efekty bez lampy błyskowej (w zależności od warunków oświetleniowych).
Przeznaczony do aparatu film 108 był jedynym natychmiastowym kolorowym filmem średniego formatu (7.3x9.5 cm) dostępnym na rynku przed wprowadzeniem w roku 1977 typu 668 (profesjonalna wersja 108) i później 669 (80 ISO) dostępnym do dnia dzisiejszego. Magazynek zawierający 8 zdjęć pakowany był wraz z samoprzylepnymi tekturkami do mocowania wywołanych fotografii w pudełko z legendarnym tęczowym logo. Polaroid produkował specjalne arkusze (picture postcarders) do "produkcji" domowych pocztówek z własnoręcznie wykonanych fotografii.
Z tyłu aparatu, na klapce pojemnika na film umieszczona jest krótka instrukcja i mechaniczny, 60 sekundowy stoper mierzący czas potrzebny do pełnego wywołania zdjęcia. Piętą achillesową Big Shota była plastikowa elastyczna rączka (T-handle) służąca do trzymania aparatu podczas wyciagania naświetlonego zdjęcia z wnętrza aparatu. Wyprodukowana z wadliwego materiału, z upływem czasu twardniała i pękała. Aparat bez rączki działa bez problemów a film wyciągamy trzymając aparat z uchwyt z dalmierzem. 99 procent aparatów dostępnych obecnie na rynku ma ułamane rączki.
Wczesne modele do równomiernego rozprowadzania wywoływacza na powieszchni naświetlonego zdjęcia wykorzystywały prosty rozprowadzacz (speaders). Poźniejsze modele mają rolki stosowane w niezmienionym do dzisiaj stanie we wszystkich średnioformatowych aparatach Polaroid.
Aparat w związku z prostą budową i "specjalnym" przeznaczeniem nie posiadał żadnych akcesorii. Produkowano jedynie czarne skórzane i wzmacniane etui mieszczące aparat, film i lampy błyskowe. Big Shot sprzedawany był jedynie z kolorową, 24-stronnicową instrukcją obsługi. Pakowany w karton o psychodelicznych kolorach przyciągał na pewno oczy klientów w sklepach fotograficznych.
Jednoelementowy plastikowy obiektyw o ogniskowej 220 mm zaskakuje ostrością. Niestety nawet dobra jakość zdjęć wraz z niską ceną (19.95 dolara) nie utrzymały Big Shota długo na rynku. Nawet fakt, że model ten był ulubionym aparatem Andy Warhola nie podniósł sprzedaży. Tu skończyłem wczoraj. Warhol zainteresował się fotografią natychmiastową dzięki Bridget Berlin (kurpulentnej Germance, która lubiła pokazywać piersi). Używał wiele Polaroidów, ale w Big Shot'cie odnalazł perfekcyjne narzędzie do szybkiego tworzenia jednolitych stylistycznie prac. Aparat stał się jego faworytem stosowanym do produkcji słynnych portretów wykonanych techniką sitodruku.
Dziwaczny mutant stworzony w pracowniach projektowych Polaroid zaskakuje swą konstrukcją, a zdjęcia wykonane nim mają niepodrabialny klimat. Jakież to słodkie i prawie całe plastikowe.
Masz dziwolonga i chcesz go pokazać - napisz.
Tekst i zdjęcia: Adam Szrotek
Fotoamator ze Szczecinka. Urodzony nad morzem Bałtyckim w rodzinie rybaka dalekomorskiego. Od urodzenia otoczony luksusem. W domu nazywany Paniczem. Posiadał nawet własny żółty telefon. Nie zaprzyjaźnia się. Czasami lubi skłamać.