Galeria

Ritva Voutila


Uprawianie sztuki pochłania i nie pozwala na zajmowanie się niczym innym. Każda komórka organizmu jest wtedy zaangażowana w pracę. Czasem mam wrażenie, że potrzeba tworzenia mnie miażdży, - tworzenie to krew i pot. Ale nie zamieniłabym tego na nic.

Numer 16 (2/2006) • 31 maja 2006 • english version »»


Ritva Voutila

Australijska artystka Ritva Voutila urodziła się i dorastała w małym przemysłowym miasteczku w Finlandii.

W latach przypadających na jej dzieciństwo nazwa tego miasteczka nie mówiła nic, albo przynajmniej bardzo niewiele ludziom spoza jej kraju. Dzisiaj ta nazwa jest, dosłownie, na językach polowy świata: Nokia.

Patrząc wstecz, Ritva widzi jednak, że dla przyszłej artystki, Nokia była chyba najlepszym miejscem na dorastanie: posiadała ona ziemistość małego miasta, a ludzie żyli tam w długich cieniach fabrycznych kominów. Ritva śmiejąc się mówi: Kiedy wiatr wiał z północy, pachniało chlebem i świeżymi herbatnikami, ale kiedy zmieniał kierunek na południowy, zaczynało śmierdzieć gumą i celulozą. Co dla niej najważniejsze, Nokia w latach 50' była nie sprowadzała się wyłącznie do plujących sadzą fabryk i dźwięku syren fabrycznych o 16.00 przypominających pozostającym w domu żonom, takim jak moja mama, aby wystawić gorący obiad dla wracającego męża na stół.

Tak jak w Finlandii, nigdzie nie jest daleko do rzek i jezior. Ani lasów. Żyłam ryjąc nosem w ziemi, wspomina Ritva. Uwielbiałam przeczesywać pola i lasy. Żadna roślina, kamień czy robak nie umknęły mojej ciekawości.

Nadal jest w niej ta ciekawość i zachwyt nad światem oraz ludźmi. Gdyby nie to, nie istniałabym jako artystka. Ani jako człowiek, mówi. Woda i lasy, fabryki i ludzie, poranne i popołudniowe godziny szczytu, cztery pory roku; obraz, dźwięk i zapach. To wszystko razem kształtowało dojrzewający umysł artystki. Dodajmy jeszcze baśniowe światy, które Ritva znała z książek, performensow, muzyki, a później również z jej podróży i okresów, które spędziła mieszkając wśród innych kultur - życie pełną piersią - i mamy już składniki bogatego tworzywa wyobraźni, który każdy artysta pielęgnuje i do którego zwraca się po inspirację tworząc własne dzieła.

Zawsze chciałam uprawiać sztukę, mówi Ritva. Byłam jednocześnie świadoma, że nawet wolny duch musi jeść, dlatego zdecydowałam, że zamiast być niezależną artystką, chcę uczyć się, aby zostać albo nauczycieką sztuki, albo artystką komercyjną. Gdy tylko ukończyła liceum w Nokii, Ritva przeniosła się do Helsinek, żeby uczęszczać na wieczorowe zajęcia na Uniwersytecie Sztuki i Projektowania (University of Art and Design). Na utrzymanie zarabiała pracując w biurze.

Przeszły dwa lata. Ritva postanowiła wstrzymać studia gdyż jej chęć eksploracji świata stała się nie do odparcia. Po przebyciu świata wzdłuż półtora raza, dziesięcioletnim pobycie na Wyspach Kanaryjskich w końcu osiadła w Australii. Był rok 1981. Najpierw pracowała w biurze w Sydney, ale udawało jej się jednocześnie studiować i praktykować sztukę w wolnym czasie. Po kilku latach czuła się wystarczająco pewna siebie aby zająć się wyłącznie sztuką i aby w ten sposób zarabiać na życie. Rzucenie pracy było odważną, ale udaną decyzją. Uprawianie sztuki pochłania i nie pozwala na zajmowanie się niczym innym., mówi Ritva. Każda komórka organizmu jest wtedy zaangażowana w pracę. Czasem mam wrażenie, że potrzeba tworzenia mnie miażdży, - tworzenie to krew i pot. Ale nie zamieniłabym tego na nic.

W czasie trwania kariery artystycznej, Ritva maczała palce różnych dziedzinach sztuki; od projektowania biżuterii i rzeźby do projektowania graficznego i ilustracji, pracowała jako nauczyciel sztuki, wykładowca i performer. Ilustrowała kilka książek dla dzieci (pełna lista publikacji znajduje się na oficjalnej stronie www), jej ilustracje pojawiały się w wielu kampaniach reklamowych oraz magazynach zarówno w Australii jak i na całym świecie. Obecnie, zachęcona sukcesem komercyjnym jej pierwszej indywidualnej wystawy w Gallery Line (Leura, 2003) , skłania się ku całkowitemu poświęceniu sztuce pięknej. Od czasu wystawy wśród kolekcjonerów nie słabnie zapotrzebowanie na jej obrazy.

Ritva, kiedy tylko może, woli używać farb olejnych. Dlaczego? Ponieważ są najbardziej uniwersalne. Pozwalają na uzyskanie delikatnych odcieni, intensywnych kolorów i stopniowania barw, których nie mogę uzyskać w żaden inny sposób., mówi Ritva. Dzięki nim mogę również bawić się fakturą. Lubię zastawiać obok siebie powierzchnie szorstkie i całkowicie gładkie. Śmiejąc się wyjaśnia: Nie mogę się zdecydować, które lubię bardziej, więc stosuje obydwa na jednym obrazie. Dlaczego by nie?

Według Ritvy jedyną wadą farb olejnych jest to, że tak wolno schną, szczególnie przy metodzie impasto. Niektórzy artyści potrafią pracować nad kilkoma obrazami na raz. Próbowałam tego, mówi Ritva, jednak jak tylko obraz zaczyna żyć własnym życiem, odczuwam nieodpartą potrzebę, aby go dokończyć.

Próbowała również alkadów, ale według niej, nie maja tej samej maślanej konsystencji i nie kryją tak dobrze jak tradycyjne farby olejne. Również nie schną tak szybko jak bym sobie tego życzyła.

Farby heat-set oils również nie zrobiły na mnie początkowo zbyt dobrego wrażenia. Uważałam, że nie dorównują tradycyjnym farbom. Jednak uparłam się żeby ich używać i teraz lubię je coraz bardziej. A nawet uwielbiam. Są idealne do tworzenia ilustracji. Zauważyłam, że wymagają one wypracowania szczególnej techniki, i kiedy już wiadomo jak się nimi posługiwać można zdziałać cuda. Lubię używać ich głównie z tego względu, że schną tak szybko jak tego chcę, dzięki czemu oczy nie zdążą przyzwyczaić się do obrazu. Kiedy utraci się świeże spojrzenie, odzyskanie go jest prawie niemożliwe.

Ritva mieszka obecnie wraz z mężem Amerykaninem w Górach Błękitnych, 100 km od Sydney. Góry te znajdują się na liście światowego dziedzictwa. Miasto Blue Mountains przezywane jest artystyczną stolicą Australii, gdyż rezyduje tam wielu aktywnych artystów, którzy pragną czerpać to, co najlepsze z dwóch światów: żyć wystarczająco blisko świateł miasta i jego życia kulturalnego, będąc jednocześnie na wyciągnięcie ręki od tęczowych papug, chichoczących kokaburów i niedźwiadków koala na dachach domów.


Ritva Voutila online:


Tłumaczenie: Ewa Wojtowicz


Goniąc obrazy


Ritva Voutila


W mojej głowie powstają obrazy, za którymi gonię z ołówkami, pędzlami i kolorowymi farbami. Ale jeśli tylko się nie skoncentruję, pochód obrazów szybko się rozpływa.

Fine Art

prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila

Ilustracje

prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila

The Day the Dreaming Died

prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila prezentacje : Ritva Voutila

Ritva Voutila


  • Born: 1946 in Nokia, Finland
  • Education: University of Art and Design, Helsinki (evening), 1966-1968; Paddington Art School, Sydney, 1983; Julian Ashton School of Fine Arts, Sydney, 1992; BA in Philosophy from Macquarie University, Sydney, 1994; Postgraduate studies in Urban Design, University of Sydney 1996
  • Exhibitions: 1995-1998 Participated in a number of group exhibitions; 2003 Solo exhibition at Gallery Lane, Leura, Australia
  • Represented by: Stop Laughing This Is Serious Gallery, Blackheath, Australia
  • Lives in: The Blue Mountains, NSW, Australia

© Ritva Voutila