![]() |
|
Gosia Współpracuje z Maybelline, L'oreal, Jean Luis David, Lilea, Index, SterProject, Johnson & Johnson, Tango Production, Sergiusz Osmański (Dior), Justyna Maraczewska (Elle), DJ Prorok, Joanna Pamuła (Wysokie Obcasy), Samanta (Fashion TV). Jej prace ukazują się m.in. w Elle, Wysokich Obcasach, Twoim Stylu, Zwierciadle, Pani, Urodzie, Cosmopolitan, Voyage, Shape, Dlaczego?. Brała udział w pokazach mody w Warszawie, Wrocławiu i Tokio. Ubrania Paski i krawaty Torebki Biżuteria |
Wywiad
Projektowanie
to coś, w czym się spełniam Rozmowa
Jak to się zaczęło? Nie tak dawno, jeszcze w czasie studiów na ASP. Pierwszą torebkę lnianą zrobiłam trzy lata temu do galerii. Sprzedała się jeszcze tego samego dnia. Zaczęłam więc robić kolejne, które sprzedawałam wśród znajomych w akademiku oraz w galerii. Zaczęło się chyba wcześniej – gdyż pamiętam Twoje prace z malarstwa, wyraźnie przypominały tkaniny... Być może właśnie to był początek, ponieważ, odkąd pamiętam, chciałam tworzyć nowe tkaniny i kolory... Czy to była martwa natura, czy akt, to technika, którą tworzyłam i faktura, której używałam, przypominała tkaninę. Papier pakowy na skutek polewania wodą uzyskuje fakturę tkaniny, nie da się uzyskać takiego efektu na płótnie ani olejami, ani akrylem. Jest on z racji swojej miękkości łatwy do modelowania, można uzyskać dowolną fakturę, lub też powiedzieć, że jest „zwiewny”. Wszystko było polewane farbą z dużą ilością wody, może nawet bardziej wody lekko zabarwionej farbą. Tak uzyskiwałam doskonałe podłoże, na które kładłam suche pastele i kredki. Dlaczego wiec zdecydowałaś się studiować wzornictwo przemysłowe, do tego wydział Architektury Okrętu (głównie jest to architektura wnętrz jednostek pływających – przyp. JK)? Zawsze chciałam projektować przedmioty... A wydział Architektury Okrętu - bo chciałam projektować też wnętrza. Czy studia, a właściwie wiedza, którą wtedy uzyskałaś, procentuje w Twojej pracy projektowej?. Tak, niezwykle cenna jest wiedza na temat procesu projektowego, czyli od określenia założeń projektowych do wykonania modelu, w jednym egzemplarzu bądź w wielu tysiącach egzemplarzy. Czy nie czujesz się po części inżynierem? Można to tak określić. A jak udaje ci się pogodzić artyzm z wymaganiami klienta i z rozpisaniem na czynniki pierwsze procesu projektowego? Jak udaje Ci się, mimo wszystko, zachować w projektach własny styl? Zwykle jest to ciężka walka między własną wizją projektu a ograniczeniami klienta. Żeby się wyżyć, dużo rzeczy robię dla siebie, nie pod klienta. Nie zastanawiam się czy i komu to sprzedam. Choć często klient sam się znajduje. W pracy komercyjnej często na coś musze przymknąć oko. Idę na kompromis, choć staram się przekonywać klienta do moich pomysłów, do tego, co czuję lub żeby klient kompletnie zmienił swoją wizję… Zwykle wszystkich przegaduję. Czasem bywa to trudne, ale zwykle powstaje wtedy coś ciekawego, bo pracuje nad tym wiele osób. Cały czas dążę jednak do tego żeby było to moje, odpowiadało mojemu stylowi. Porozmawiajmy o twoich pracach... Jak mogłabyś je opisać? Jaki efekt starasz się w nich uzyskać? Przede wszystkim mają to być projekty indywidualne, spójne z klientem. Dążę do tego, aby pasowały charakterem do danej osoby. Jak udaje Ci się zachować indywidualizm przy kilku tysiącach kopii? Staram się użyć detalu bardzo charakterystycznego dla mnie. Nie powielam wzorów, aby rzeczy wykonane przeze mnie były identyfikowane tylko ze mną. Unikam schematów, używam materiałów niestandardowych, np. obiciowych itp. - które nie są uznawane jako materiały do produkcji torebek. Paski do jednej z kolekcji torebek wykonane zostały z metalowych elementów - tzw. „biegaczy”, służących kiedyś jako element do maszyny robiącej sznurki konopne. Czy odbiorcy mają świadomość pochodzenia tych elementów? Tak Jak na to reagują? Zazwyczaj się dziwią i mówią, że nigdy by na to nie wpadli. Często też dokładnie wypytują o pochodzenie i pierwotne przeznaczenie tych elementów. Zawsze staram się zaskakiwać, nie chcę powielać swoich pomysłów również dlatego, żeby mi się nie nudziło. Skąd czerpiesz inspiracje? Obserwuję przyrodę (robiłam już kiedyś elementy z rogów i kości słoniowej), przedmioty. Bierze się to również z tego, czego się nauczyłam na uczelni. Sprawdzam „stan istniejący”', co jest modne w tym roku i staram się wprowadzać do tego elementy charakterystyczne dla mnie. Podążasz za modą, czy ją wyprzedzasz? Co pół roku ją wyprzedzam (uśmiecha się). Jakie stawiasz cele przed swoimi pracami? Jakie wrażenie mają wywierać? Torebki, oprócz funkcjonalności (wpływ uczelni), mają być przede wszystkim zauważalne, modne. Kobiety, które je noszą, mają być zadowolone i dumne z ich posiadania. Staram się, aby moje realizacje przynosiły im radość. Ubrania mają być wygodne, mają podkreślać kobiecość. Tworzę klimat danej osoby. Stylizuję ją poprzez rzeczy, które projektuję. Nigdy nie kreuję stylu osoby wbrew niej, nie zmieniam jej charakteru. Moje rzeczy grają z daną osobą, podkreślają jej cechy. Do kogo przede wszystkim adresujesz swoje projekty? Do ludzi, którzy są indywidualistami, którzy chcą się wyróżniać z tłumu, chcą podkreślić przez ten dodatek swój charakter - raz drapieżny, raz romantyczny. Jest wiele takich osób? Coraz więcej. Myślę, że jeszcze się to u nas nie rozwinęło. Wciąż dźwigamy jakiś bagaż historii i ten rynek dopiero powstaje. Czy do pracy projektowej używasz komputera? Oczywiście - zwłaszcza przy projektowaniu elementów identyfikacji wizualnej. Także przy projektowaniu haftów oraz wnętrz. Co najbardziej lubisz projektować? Torebki i wnętrza dla odważnych ludzi, którzy dadzą się namówić na moje awangardowe pomysły. Właśnie, nie mówiliśmy jeszcze o projektowaniu wnętrz. Wydaje się to dość odlegle od projektów ubrań. Czy w obu przypadkach przyświecają Ci podobne idee? Tak, mają się zgadzać z charakterem ludzi. Często muszę w jednym projekcie uwzględnić odmienne charaktery i gusta użytkowników wnętrza. Celem nadrzędnym jest dla mnie zadowolenie odbiorcy i artystyczny, oryginalny czy wręcz zaskakujący wyraz wnętrza. Czy zdarzyło się, że ta sama osoba zamówiła u ciebie projekt wnętrza i ubrania? Bardzo często. Czy w takiej sytuacji używasz zbliżonej stylistyki dla tych dwóch projektów, czy łączysz wnętrze z ubraniami? Łączę. Ze względu na to, że główną ideą jest podkreślenie charakteru odbiorcy. Jakie masz plany na przyszłość? Nowa kolekcja dla Maybellin'a. Potem moja kolekcja jesień/zima 2004 - wystawa we Francji i w Japonii oraz projekty wnętrz dwóch domów. A dalsze plany? Wciąż pracuję na swoje nazwisko, żeby stało się marką i chcę odnieść sukces. Nie ma to być wielki, „gazetowy” sukces, nie chcę błyszczeć jako „ja”. Chciałabym, żeby moje rzeczy były kojarzone od razu ze mną. Moim marzeniem jest też mieszkać nad oceanem i zajmować się córką. Nad którym oceanem? Obojętnie, właściwie to nie chodzi o konkretne miejsce, a bardziej o podróże. Chciałabym zwiedzić ciekawe miejsca na świecie, które mogłyby mnie zainspirować do stworzenia nowych projektów. Czy „projektant” to dla Ciebie zawód, czy bardziej styl życia? To mój sposób na życie, fascynacja, mój narkotyk. Nawet, gdy mam chwile odpoczynku od tego zamętu, to i tak wracam do projektowania, choćby tylko dla siebie. Projektowanie to coś, w czym się spełniam. Traktuję to jak rodzaj terapii. Dziecko i rodzina są dla mnie priorytetem, ale praca projektowa jest dopełnieniem mnie - rodzina to wspólnota, projektowanie jest czymś bardzo osobistym, tylko moim. Czy masz jakieś rady dla ludzi chcących związać swoje życie z projektowaniem? Żeby robili wszystko zgodnie z tym, co czują. Dziękuję za rozmowę. Rozmowę prowadził Jarek Kubicki |