WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | nr 3 | recenzje
art & design
art & design

Mocna,
unikająca
szczegółów kreska, niezbyt odważna kolorystyka i poprawne kadrowanie

Komiks

Inhumans

 

“Oto opowieść o krainie, w której wszyscy ludzie są niezwykli – posiadają niezwykłe moce, wyglądają inaczej niż my... Ale często zachowują się jak my, ludzie – i posiadają też nasze przywary...” - ten cytat z okładki jasno określa z jakim typem komiksu mamy do czynienia, a logo Marvela na okładce jeszcze potencjalnego nabywcę tego komiksu w tym utwierdza – oto komiks o superbohaterach. Kolejne dziecko amerykańskiej kultury komiksowej, śniącej o nadludziach zbawiających Amerykę od wszelkiego rodzaju, nad wyraz panoszącego się, zła.

 

I w tym momencie powinienem pójść na kawę i zakończyć tę recenzję, zważywszy na ostrą wysypkę jakiej dostaje na dźwięk słów “komiks bohaterski”. Generalnie wolę przycisnąć play na video i obejrzeć przygody dzielnej, bohaterskiej załogi Rudego 102 – mniej patosu, zabawniej a przede wszystkim swojsko i przaśnie. Ale kawę chyba szlag trafi, bo wbrew swoim (pewnie skrzywionym) przekonaniom kupiłem ten komiks. A skoro komiks zakupiłem (jako dziecko alfa/beta/cośtam/cośtam generacji jestem dziwnie podatny na sugestie wszelakich recenzji, a te były nad wyraz przychylne Inhumans) to wystukam kilka własnych, oczywiście nad wyraz skrzywionych, przemyśleń, jakie nasunęły mi się po lekturze.

Podobało mi się. Ze wszystkich stron obejrzałem okładkę, obwąchałem komiks, przeczytałem od deski do deski i... wciąż mi się podobało. Narażając się wszelakiej maści guru komiksowym, napiszę, że po lekturze naszły mnie nachalne skojarzenia ze Strażnikami Millera. A co gorsza komiks wydał mi się ciekawszą, nowocześniejszą próbą przedstawienia tego samego tematu – alienacji ludzi odmiennych, niezrozumienia dla inności, szczekania ludzkiego mięsa na ludzi nie wpisujących się w pewne schematyczne continuum zachowań. W Strażnikach, Miller nachalnie narzuca opowieści głębię psychologiczną, kreując w ten sposób swoich bohaterów na zwykłych ludzi o nadludzkich umiejętnościach. W Inhumans, scenarzysta Paul Jenkins, obiera inną drogę – redukuje rys psychologiczny bohaterów do minimum, wprowadza za to element filozoficzno-etyczny odwołujący się do postrzegania natury nie jako kontrastowej czarno białej szachownicy, ale jako pewnej całości. Całości w której każdy element jest trybem tworzącym pewien amalgamat, zależnych od siebie części. Postrzeganie zła jako wypadkowej ludzkich ułomności w świecie Inhumans nie jest czynnikiem którym trzeba z całą stanowczością eliminować, gdyż takie myślenie jest charakterystyczne właśnie dla niedoskonałego tworu jakim jest człowiek, który nie potrafi ocenić problemu inaczej niźli tylko z perspektywy własnej egzystencji. Stąd też wszelkie utopie, tworzone przez człowieka, jak na przykład “Ludzie jak Bogowie” Wellsa są napiętnowane idealizmem – idealizmem, którego osiągnięcie mogłoby się równać z końcem rodzaju ludzkiego. Nieodłącznym elementem naszego życia są rozterki i wybory przed jakimi stajemy w obliczu piętrzących się problemów. To czyni nas kreatywnymi i zapewnia doskonalenie. W momencie eliminacji źródła problemu stalibyśmy się rozumnymi amebami, dla których jedynym sensem istnienia jest wegetacja.

I właśnie w ten sposób zdaje się myśleć Black Bolt, główny bohater i przywódca Inhumans. Wbrew piętrzącym się problemom, ataku ludzi i dezynwoltury ludzkich polityków nie decyduje się na krok ostateczny, na użycie swojej potęgi. Kontratak ze strony Inhumans mógłby się równać dezintegracji rodzaju ludzkiego a to z kolei mogłoby pociągnąć za sobą katastrofalne skutki, także dla samych zwycięzców.

Black Bolt poświęca swoich poddanych w imię walki, ale co należy podkreślić nie walki napompowanej patriotycznymi hasłami, ale walki, która sięga głęboko w strukturę naszego świata, dotyczy każdego z nas – bo czyż każdy z nas na codzień nie styka się z innością, opierając swoje przekonania o taki czy inny kręgosłup moralny odrzuca lub akceptuje pewnych ludzi i ich zachowania. Być może to bardzo odważna parafraza konfliktu z Inhumans, ale właśnie takie, niebezpiecznie balansujące na krawędzi banału, wnioski naszły mnie po lekturze tego komiksu.

Oczywiście recenzja komiksu nie miała by żadnej wartości bez kilku słów o warstwie plastycznej opowieści. W tej kategorii Inhumans trzymają dość standardowy poziom amerykańskiego stylu rysowania z jakim stykamy się w innych komiksach Marvela. Mocna, unikająca szczegółów kreska, niezbyt odważna kolorystyka i poprawne kadrowanie – to wszystko stanowi o tym, że graficznie ten komiks na pewno nie jest arcydziełem, a jednocześnie rysunki nie sprawiają czytelnikowi bólu obcowania z tandetą, jak to ma miejsce z wydawanymi także u nas komiksami z Crossgenu.

Podsumowując, dla fanów komiksu amerykańskiego Inhumans jest pozycją obowiązkową, dla reszty czytelników... chyba jednak też – przynajmniej ja, po lekturze byłem mile zaskoczony.

Inhumans

Tytuł oryginału: Inhumans
Scenariusz: Paul Jenkins
Rysunki: Jae Lee
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca oryginału: Marvel Comics

Maciek Podstolski

art & design
webesteem magazine | nr 3 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design