Design
Jeszcze raz
1.
Właściwie to mógłbym powiedzieć: zawsze zaczynaj od nowa.
2.
Zastanawiam się, czym jest tak właściwie projektowanie strony internetowej. A właściwie: w którym momencie zaczyna się projektować z myślą o internecie. Gdzie przestaje istnieć narzędzie, a zaczyna się myślenie o tym, że to coś, zaprojektowane, zostanie - jak to się mówi - wdrożone. Zacznie żyć własnym życiem i zostanie ocenione przez osobę siedzącą na drugim końcu kabla.
Kiedy projekt przestanie być mój, a zacznie być rzeczą użytkową.
3.
Strona internetowa jest przestrzenią, służącą komunikacji. To określenie eliminuje subiektywną ocenę grafiki, efektów czy kwestie lubienia/ nie lubienia autora. Projektujesz przestrzeń, w której spotykają się potrzeby klienta, potrzeby użytkownika oraz twoje doświadczenie w budowaniu relacji pomiędzy tymi zjawiskami. Przestrzeń otwartą 24h na dobę, przez 7 dni w tygodniu... i tak dalej. Czujesz to? Możesz chcieć tłumaczyć to chęcią zarobienia, ale dobry projekt, dobra strona nie powstanie bez twojego zaangażowania, bez próby kolejnego przedefiniowania zależności, o których wyżej wspominałem. Za każdym razem jesteś pierwszy.
Co nie oznacza, że przed tobą nie było innych.
4.
Google.com, information architecture. Sprawdź sam.
5.
Dobra strona to strona stworzona z myślą o innych. Podpunkt a: twój klient ma prawo wiedzieć czego chce, podpunkt b: odbiorca strony ma prawo z niej korzystać. Projektujesz - chwalisz się? czy chcesz w ten sposób coś zmienić? To nie jest misja, to zawód.
6.
Twojej mamie spodoba się wszystko co zrobisz. Powodzenia.
7.
Po drugiej stronie jest jedna osoba. Tylko. Możesz o niej myśleć co chcesz, ale nie zmienia to faktu, że obszar ekranu jest wystarczająco mały, aby objąć go wzrokiem. Ta osoba nie biega, nie przejeżdża przed monitorem. Nie musisz jej wabić. Nie musisz zmuszać jej, aby spojrzała. Ten ktoś właśnie patrzy.
Daj mu to czego szuka. Informacje. Nie rób problemu. Nie musisz krzyczeć, ten ktoś właśnie cię słucha.
8.
Jest takie pojęcie: schemat mentalny.
Czytamy z lewej do prawej. Wolimy ciemny tekst na jasnym tle. Czerwone na zielonym drażni nasze oczy. I tak dalej. Wynika to z tego, jak jesteśmy skonstruowani. Nie zmienisz tego - wykorzystaj to. I znowu: nie działaj na przekór. Projektujesz dla. To co robisz, najczęściej służy komuś, nie tobie. Budujesz kanał komunikacji. To, jakie informacje będą przekazywane jest mnie istotne od tego, w jaki sposób ty umożliwisz wizualizację tych informacji. Nie robisz strony po to, żeby zebrać pochwały. Robisz ją po to, aby ktoś mógł coś komuś przekazać. Uszanuj to.
9.
Z drugiej strony - nie ignoruj roli grafiki. Prawdziwy sukces to po prostu ładna, świetnie działająca rzecz.
10.
Tak naprawdę to ogranicza cię parę sztywnych reguł, specyficznych dla sieci. Po kilku pierwszych sekundach twój odbiorca nie znajdując szukanej informacji zacznie jej szukać gdzie indziej. Ogranicz liczbę widocznych, pierwszoplanowych linków do góra 7. To działa. Działało już w latach 20, kiedy zdefiniowano liczbę elementów, które człowiek może policzyć na pierwszy rzut oka. Pamiętaj, że sztuką jest zakrywanie informacji, budowanie ścieżki dotarcia. Znajdź wspólnie z klientem cel strony. To pozwoli ci podporządkować jednej rzeczy całą konstrukcję informacyjną, a co za tym idzie - graficzną. Jeżeli pragniesz podkreślić znaczenie określonych słów, pamiętaj o powiedzeniu: "na palcach jednej ręki". Tekst, który opisuje ogranicz do 3 paragrafów. Kolumnę do około 40-50 znaków. Pamiętaj o marginesach. Nic tak nie służy dobremu odbiorowi jak miejsce, w którym to, co pokazujesz, może nabrać oddechu. Nie dezorientuj odbiorcy - trzymaj się konsekwentnie ograniczonej palety kolorów. Definiuj grupę docelową: pani domu nie lubi 9 pikselowych czcionek.
11.
To wszystko? Prawie.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie mówi ani Nielsen, ani Zeldman... Szukaj. Nic tak nie zabija projektanta jak schemat. Nie używaj dwa razy tego samego projektu. Zapomnij o nim.
12 i dalej
Nigdy nie mów, że się nie dało. Cały dowcip polega na tym, żeby przemycić w tym co robisz to co umiesz, niezależnie od świadomości klienta, twojej chęci zmieniania świata czy aktualnych problemów w rodzinie. To jest sedno poważnego traktowania tej profesji.
Stety czy niestety - to jest markteting.
jacek opaluch (mokode) @ seventhmodel.com