![]() |
|
Magda |
Case study Magda Bielesz
Misie są aseksualne To będzie tak o mnie w ogóle... Ciężko tak pisać o sobie, sprawia mi to ogromną trudność, ale spróbuję. No i początek mam już za sobą. Nazywam się Magda Bielesz - dla przyjaciół Dredziarka.
Zawsze miałam kręcone włosy i zawsze je prostowałam, kiedyś nawet żelazkiem próbowałam... Zawsze miałam dużo pomysłów i zawsze byłam zła. Dlatego zostałam artystką i chyba już tak zostanie.
Ostatnio dużo się pozmieniało w moim życiu, z tego powodu też jestem zła. A ponieważ się pozmieniało to więcej czasu poświęcam robieniu nowych rzeczy jak filmy, projekty bilbordowe, animacje niż malowaniu (w 2002 roku skończyłam Akademie Sztuk Pięknych - Wydział Malarstwa w Warszawie - dyplom prezentowałam na wystawie Dyplomy 2002 z Gościnnej Pracowni Profesora Leona Tarasewicza w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie). Ostatnio skończyłam mój pierwszy film i już zaczęłam następny - wkręciło mnie to. Mój pierwszy film "GELLY BEARS" jest o macierzyństwie. Postanowiłam ten problem zobrazować na misiach żelkach. Za przykład posłużyły mi miśki harible (???) - nie pamiętam jak się to pisze. Misie są aseksualne i nagle stawiając je w takiej sytuacji - urządzając taką, a nie inną dramaturgię daję im życie - nagle ożywają, mają swoje pragnienia, mają swoją duszę i nagle stają się nami. A my możemy się okazać tymi miśkami z torebki. Ta przewrotność sytuacji powoduje ze zastanawiamy się nad naszą egzystencją. Nie zapomniałam o malarstwie - ostatnio przygotowuję na sierpniową wystawę w Bałtyckiej Galerii Sztuki cykl obrazów. Często ludzi zastępuję przedmiotami, bo w ogóle lubię otaczać się przedmiotami, gadżetami, szczególnie tymi kiczowatymi - dla mnie są jak fetysze. Wszystko co robię staram się przekazywać prostym językiem i prostymi środkami. Używam ich wedle potrzeb - raz maluję obraz, a jak uważam, że dany pomysł najlepiej rozwinąć kręcąc film, to to robię.
Mike Kelly powiedział: "Artyści są ludźmi, którym społeczeństwo przyznaje przywilej reagowania według zasad, których nie oczekuje się od dorosłych". I to jest właśnie zajebiste. Po prostu dzięki temu czuję się pewniej i bezpieczniej. Myślę, że tworzenie dotyczy każdej dziedziny życia np. zawsze raz do roku zatrudniam się choćby na kilka dni jako kelnerka - sprawia mi to ogromną przyjemność. Jest dla mnie jak rytuał. Tak więc chyba tworzenie to nie tylko malowanie obrazów - to całe życie. Choć oczywiście nie zawsze wszystko układa się tak jak bym chciała. Ale gdyby wszystko szło po mojej myśli, to życie byłoby monotonne no i pomysły by pewnie uciekały, a ponieważ życie wciąż mnie zaskakuje, to się nie nudzę i mam fajnie.
Właściwie coś takiego jak moja pracownia nie istnieje. Nie mam też sztalugi. Maluję w pokoju tam gdzie mieszkam, a duże obrazy trzymam w garażu. Farby trzymam w plastikowym pudle. Maluję z reguły farbami olejnymi. Ale zdarza się, że maluję również akrylami. Zależy od tego jaki mam pomysł i co chcę zrobić. Na wszystko co robię ogromny wpływ mają wydarzenia z zewnątrz – atmosfera, sytuacje. Najczęściej maluję bardzo wcześnie (7-8 rano), albo w nocy, bo w ciągu dnia jest zawsze za dużo spraw do załatwienia i zwyczajnie nie ma czasu na malowanie, albo po prostu nie mogę się skupić, albo właśnie gdzieś pracuję i zarabiam pieniądze, żeby móc realizować moje pomysły - obrazy nie zawsze się sprzedają. Zawsze staram się żeby praca zarobkowa przyniosła mi jakieś nowe doświadczenie, tak więc raz pracuję i odbieram telefony to znów biegam na castingi i pracuję jako modelka, to znów w agencji reklamowej. Mam tylko jedną zasadę - nie pracować w danym miejscu dłużej niż 3 miesiące - żeby nie stało się codziennością, bo wtedy będzie nudno, a nie ma nic gorszego jak nuda, wciąż te same twarze, rutyna.
Ur. w Warszawie 25 marca 1977 roku
1997-2002 - studentka Wydziału Malarstwa na warszawskiej ASP 1998-2002 - w Pracowni Malarstwa Profesora Leona Tarasewicza English version: »» |