WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | nr 5 | felietony
art & design
art & design

Agata
Janus
&
Tomasz
Kaczkowski


Baba z Teką

Sprzęt graficzny

 

Zakałapućkałam się... zakałapućkałam na amen... Wiosna już u nas, ptaki śpiewają, szum komputera nie wiedzieć czemu z nagła szum górskiego strumienia przypominać zaczął... chaos zapanował w mojej graficznej głowie... pomysły wypełzać zaczęły gdzieś z otchałni mojej świadomości... i byłoby wszystko pięknie, tak pięknie... gdyby nie fizyczna słabość pozimowa.

 

Oto wyciągam swój rower, pucuję łańcuch, prostuję scentrowane koła (gdzie mnie nosiło w zeszłym roku o tej porze??), zmieniam bateryjkę w światełku (zamierzam ambitnie od rana do wieczora trenować swe zasiedziałe ciało)... uśmiecham się do siebie w lustrze - pełny profesjonalizm.

A potem już tylko bolesny powrót do rzeczywistości. Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy... z przykrością muszę oznajmić, iż postępy w grafice są wprost proporcjonalne do zapaści fizycznej.

Jaki to ma wpływ na mnie teraz, gdy tak siedzę raz na lewej stronie swego obolałego siedzenia, to na drugiej... niczym jaszczurka na rozgrzanym słońcem kamieniu starająca się nie poparzyć na raz wszystkich swych kończyn? Otóż taki, że wiosna już u nas, ptaki śpiewają, szum komputera przypomina szum górskiego strumienia - a moje grafiki z nagła bólem jakimś przepełnione!

Pełna zgroza. I jestem coraz bardziej przerażona, bo wkoło pełno wesolutkich wiosennych artów - jakieś jaja, króliczki, nawet piękny sprzęt damski rozłożony artystycznie na zielonej, pachnącej trawie(tu trzeba zaznaczyć - tegorocznej!).

Co się dzieje? Czy tylko ja tak zapuściłam swój organizm, a dokładniej rzecz ujmuąc - szanowne siedzenie - drugi co do ważności sprzęt po myszy i tablecie w życiu każdego grafika (bez niego ani rusz marzyć o przyzwoitym poziomie).

W swej wielkiej rozpaczy biegnę wirtualnie po galeriach. Szukam fotek właścicieli co lepszych grafik. Same twarze... twarze... twarzeee..., a ja chcę się dowiedzieć o reszcie! Co z resztą?!

Więc się nie dowiem? Lecz potem nagle myśl kiełkuje nikła, że może to jakaś mistyfikacja... przekręt paskudny, a więc i oni twarz jedynie zachowali, czy też z twarzą wyszli z zimowej oklapizny!

Ile czasu mi to myślenie zajęło? Troszkę, więc już parę kalorii do tyłu + to bieganie wirtualne też coś daje. Oglądam zdjęcia swej twarzy - Darek chciał fotkę do tych pogaduch z Tobą Kaczkowski - wyglądam pięknie... Przez chwilę zapominam o obciążeniu zaległym na fotelu - wstaję po kawę... uufff ciężko... nie powiem...

Słońce świeci i mnie oświeciło, że przez zimę paskudną dość się przytyło... więc znowu przed lustrem z rowerem staję... przez ból się uśmiecham, łzy cierpienia szmatką do roweru ocieram, rozmazując przy tym smar na połowie twarzy i większości szyji (wyglądam jakbym barwy wojenne nałożyła).

Targam więc dzielnie sprzęt - ten rowerowy i ten graficzny z drugiego miejsca. Sąsiadka mnie mija sprężystym krokiem i z piersią falującą i lokiem rozwianym. Łapię jej spojrzenie rzucone gdzieś spod maskary - pogardliwie, szydzące... Kulę się w sobie i brnę naprzód do windy.


- A Pani gdzie tu z tym rowerem? Przecież się nie zmieścimy - rzuca.

Odnoszę wrażenie, że pojęcie "nie zmieścimy" odnosi się niekoniecznie do samego roweru (babsztyl paskudny - ja tu ze sprzętem drogocennym!!!).

Gdy tak stoję niczym bida największa dusząc się jeszcze w oparach jej perfum, poprzysięgam zemstę wyfiokowanej strucli (już ja spreparuję o Tobie grafikę!).

A potem już wcale tak wiele nie pamiętam. Jakieś kałuże, górki, krzaczory, kamienie i krople błota z ust wypluwane z częstotliwością karabinu maszynowego. Pot na plecach nieposkromiony niczym Niagara - żadnych widoków, śpiewu ptaków, niczego w tym stylu - nie pamiętam. Natomiast sprzęt graficzny zapuszczony po zimie pamiętam świetnie.

W domu prysznic, piciu i trupkiem jestem. O siedzeniu przed komputerem to raczej zapomnieć mogę. No i oto z doświadczeń mych wynika iż dylemat mam wielki.

Nie wiem czy ja ten swój sprzęt graficzny zwany potocznie siedzeniem to hartuję, czy też go niszczę doszczętnie. To może dlatego, że go siodełkiem nadpsułam, kolory radosne zniknęły z mych grafik???

Dlatego apeluję do Was - bądźcie ostrożni! Bez sprzętu raczej cięzko zostać mistrzem fachu.

Może zatem masaż jakiś wystarczy lub też wklepanie lekkiego balsamu??? A w avatarze twarz piękna wystarczy.

Agata Janus

Tekst: Agata Janus

Ilustracja: Tomasz Kaczkowski

 

art & design
webesteem magazine | nr 5 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design