WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | nr 6 | felietony
art & design
art & design

Agata
Janus
&
Tomasz
Kaczkowski


Baba z Teką

CTRL + Z

 

No i stało się! - mój świat graficzno-wirtualny wdarł się niespodziewanie w rzeczywistość...

 

Siedzę sobie przy biureczku, sączę kofeinkę - powoli, nieśpiesznie, tak żeby delikatnie rozeszła się po całym ciele nie szokując ciała po nieprzespanej nocy i bazgrolę jakieś bochomazy na skrawku papieru przypominającym o czekającym mnie montażu folderka. Bazgrzę i bazgrzę i nawet całkiem łądnie mi idzie, do czasu gdy spłoszona z nienacka nagłym dźwiękiem telefonu nie wylewam z wdzięcznym chlust kawy na klawiaturę.

Tu spodziewać by się można, że gagatka czyli ja :) siarczyście zaklnie, kopnie może zgrabnie komputer lub rzuci się po szmatkę w celu ratowania sprzętu. Otóż nie - gagatka z całą pewnością będzie usiłowała wcisnąć CTRL+Z w celu cofnięcia całego zdarzenia.

Tu trzeba napisać, że jeśli wam się nigdy coś takiego jeszcze nie przytrafiło to oznacza to, że za mało czasu siedzicie przy komputerze, a jeśli już to nie przy programach graficznych, a przy powiedzmy Quake-u (gra owa gwarantuje, że w chwili wylania kawy na klawiature siarczyście zaklniecie i zgrabnie skopiecie kogoś lub coś stojące najbliżej waszych nóg - co w tej sytuacji będzie najzdrowszym objawem).

Zainspirowana całym tym wypadkiem pomyślałam sobie, że przyjemnie by było móc używać skrótów i filtrów z Photoshopa (fani Photo-Painta, Paint Shop Pro, tudzież Gimpa nie czujcie się pominięci).

Dla przykładu:

Oto niemiły, szarawy poranek, deszcz ponuro siąpi, niebo nadąsane, kawa w domu właśnie dzisiaj się skończyła, idziecie na przystanek - powiedzmy tramwajowy (bliższy memu sercu schemat porannego wybierania się do pracy), jakiś palant w srebrnym audi TT obryzguje Was i cały przystanek ludzi mazią z kałuży... po prostu rozpacz...

I kiedy nadjeżdza wreszcie tramwaj i wpadacie do środka wybijając łokciem zęba jakiejś istocie, która napiera na Was wraz z całym tłumem - okazuje się nagle, że nie ma już miejsca. Emeryci, to taka klasa społeczeństwa, która specjalizuje się w partyzantce siedzeniowej, zanim się obejrzysz stoisz sam jak palec podczas gdy cała reszta siedzi wygodnie wpatrzona w widoki za oknem (ciekawe co też oni widzą przez te denka od słoików).


I wtedy właśnie targani złością, bądź resztkami nocnego koszmaru używacie pierwszego filtra.

To, jaki ten filtr będzie, zależy oczywiście od waszej własnej inicjatywy, ja natomiast pokuszę się o użycie standardowego filtra w Szopie, czyli Gaussian Blur - rzucę go ładnie na szyby tak żeby wpatrzone w widoki za oknem emerycie społeczeństwo przestało mnie lekceważyć i spojrzało mi wreszcie w oczy! Bum i...?

Czy widzą moje zmęczenie po nieprzespanej nocy? Ech - zapomniałam - to emeryci - raczej słąbo widzą - dlatego kierowana ludzkim odruchem używam teraz filtra Sharpen. Dla tych co nadal widzą mnie słabo używam Sharpen More.

Widać wdzięczność na ich twarzach (nareszcie mnie zauważyli!!! - HA!!), ale nikt się z nich jakoś nie kwapi by ustąpić mi miejsca.

Myślę sobie, że i na to sposób się znajdzie. Młoda jestem, a młodzi stać mogą i dzień cały. Młodzi są - to i niczego nie czują. Ale - ale jest jeden wyjątek i jest nim kobieta w ciąży!

To raczej prosty trick wizualny - odwracam się na chwilę, żeby nikt nie przejrzał za wcześnie mych niecnych zamiarów i włączam kolejny filtr - tym razem Distort/Pinch i nakładam na swój kochany brzuszek. Voila! Jestem kobietą z brzuszkiem :) - nieważne, że pustym w środku, ważne, że dużym.

I są rzecz jasna pierwsze efekty - jakiś miły zadbany dziadek, który jeszcze 5 minut temu taki miły nie był, rzuca się w moim kierunku z ofertą wolnego miejsca, za co serdecznie mu dziękuję, sadowię się na miejscu i ponownie używając Pinch-a wyrównuję swe wybrzuszone ciało. Siedząc już wygodnie odszukuję w History Blurowanie szyb i cofam tą operację. Teraz nie pozostaj nic innego jak włączyć jeszcze komercyjny filtr Digital Element Aurora w celu wygenerowania jakiegoś miłego widoczku dla mych zmęczonych oczu, a że zieleń podobno na oczy dobra to stosuję jeszcze Color Balance i wszystkie suwaczki przesuwam w stronę Cyanu i Yellow-u.

I tak w miłej i spokojnej atmosferze jadę sobie do pracy, gdzie na miejscu już będąc nie omieszkam użyć w stosunku do najbardziej nielubianego klienta filtru Custom - czyli gagciej mieszanki firmowej.

Agata Janus

Tekst: Agata Janus

Ilustracja: Tomasz Kaczkowski

 

art & design
webesteem magazine | nr 6 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design