WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | nr 6 | fotografia
art & design
art & design

Polemika
z artykułem
Adama Szrotka „Nie zakładaj fotobloga – jutro ktoś inny zrobi to za Ciebie” »»

Polemika

Sztuka
generalizowania

 

Tradycyjne blogi nadal są na topie, lecz młodsze od nich fotoblogi szybko nadrabiają swoje zaległości w rankingach popularności. Ich rosnąca masowość objawia się także zaniżeniem ogólnego poziomu. I nie jest to wcale zjawisko, na które fotoblogi miały by mieć wyłączność. Adam Szrotek zdaje się jednak o tym nie pamiętać.

 

Dlaczego do programów telewizyjnych, w których kolejni kandydaci na gwiazdy estrady udowadniają brak jakichkolwiek talentów, chętni pchają się drzwiami i oknami? Lub, żeby nie odchodzić od tematu tej dyskusji, jak wiele osób umieszcza codziennie kolejne swoje zdjęcia na internetowych forach fotograficznych? Nie przejmując się tym, że dla większości internautów są one zwykle mało interesujące, a doświadczeni pasjonaci rwą sobie na ich widok osiwiałe włosy z głów.

Mimo to wszyscy ci ludzie dążą do pokazania światu własnych osiągnięć niezależnie od tego jak różny poziom prezentują. Może to oczywiście wynikać z ich niewiedzy, chęci nauki czy dobrego poczucia humoru. Niezaprzeczalnie jednak największą zaletą tego pospolitego ruszenia jest duże prawdopodobieństwo, że wśród setki fascynatów zawsze znajdzie się jedna czy dwie osoby, które niedługo przegonią resztę i zostaną zauważone. Pozostali zaś będą mogli przekonać się, że oto znaleźli sposób na miłe i odprężające spędzanie wolnego czasu. Podobnie sprawy miały i mają się także w innych dziedzinach życia. Czemu więc mielibyśmy wymagać od fotoblogów wyjścia przed szereg pospolitości, a tym samym spełnienia niemożliwego?

Internet jako śmietnisko informacji wymaga niestety ogromnego samozaparcia w poszukiwaniu wartościowych treści. Jeśli jednak poświęci się na to nie jeden kwadrans, a dwa, to prędzej czy później można trafić na fotoblogi prezentujące świetny poziom fotografii, zarówno pod względem technicznym jak i niesionego przekazu. Wnikliwy obserwator tego zjawiska dostrzeże zapewne, że najbardziej doceniane projekty mają zwyczaj „trzymania się razem”, czyli głównie umieszczania na swoich stronach odnośników prowadzących do równie wartościowych galerii. Ułatwia to o wiele szukanie przysłowiowej igły w stogu siana i każe się zastanowić, czy wyrażona przez Adama Szrotka krytyka charakterystycznej dla blogów idei „linkowania” adresów nie jest oby przesadzona.

Korzystajmy z tego i cieszmy się twórczością udaną, dzieła schematyczne oraz banalne pozostawiając ich autorom wraz z kręgiem ich najbliższych znajomych. Dokonując jakościowego podziału pamiętajmy jednak, że kicz ma wiele twarzy. Nawet coś, co z pozoru stanowi proste powielenie fotografii ujętej w trafny skądinąd schemat „lustro-ciuchy-gadżety” potrafi zaskakiwać, np. techniką wykonania. Adam Szrotek zapędził się bowiem i uznał najwyraźniej, że takie atrybuty jak „zaawansowany technologiczne telefon komórkowy i perfumy znanego kreatora mody” wykluczają każdego człowieka z niemałej społeczności fotografów-amatorów. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś innym telefonem nie dysponuje, a na dodatek ma tą wadę, że lubi ładnie pachnieć. Wątpliwe, aby zgodził się na wdzianie pokutniczych szat tylko po to, by zadowolić jednego zgryźliwego internautę.

Osobiście proponuję podczas obcowania z większością fotoblogów częściowe wyzbycie się zmysłów odpowiedzialnych za naszą wrażliwość artystyczną. Warto czasem przymknąć oko na kiepską jakość fotografii, by móc w zamian zajrzeć do codziennego świata blogowicza. Patrząc na fotoblogi stajemy się bowiem oczami autora, patrzymy na ujętą w kadry rzeczywistość z identycznej perspektywy co on. Jest to przekaz, z którego dosłownością konkurować mogą tylko najlepiej władający piórem autorzy tradycyjnych blogów. Z wyjątkiem cyklicznych scen poświęconych gapieniu się czy to na lustro czy to na czubki swoich butów, oczywiście.

Pisząc o powtarzalności fotoblogów autor często wspominał o symbolicznym już górnym narożniku z odnośnikami służącymi mu za kierunkowskazy w jego zabarwionej emocjonalnie podróży. Zupełnie jakby schematyczność wykonania nie odciskała piętna na każdej najbardziej profesjonalnej nawet witrynie internetowej. Całe szczęście, że Adam Szrotek spotkał jednak w ten sposób na swej drodze kilka fotoblogów z ambicjami. Jest nadzieja, że następnej filiżance kawy nie będzie już towarzyszył taki krytycyzm.

Michał Stępień

Autor jest dziennikarzem Magazynu INTERNET
www.mi.com.pl

 

art & design
webesteem magazine | nr 6 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design