![]() |
|
Brak dbałości |
Projektowanie wstępne O jakości
Podstawowa różnica pomiędzy dobrym, a złym projektantem polega na świadomości tego czego się NIE ROBI.
Projektowanie przez świadomego projektanta polega na tym, że każda kropka i każda linia są postawione z pełną świadomością i nie ma takiego elementu w dobrym layoucie, który znalazł się tam przypadkowo. Można oczywiście dyskutować na tematy kolorów, użytej fotografii. Można dokonywać zmian, ale trzeba wiedzieć jak. Otóż postępując określonych zasad. Klient, czyli ten Pan, co przyszedł i coś chce Klient przychodzi po rozwiązanie do specjalisty. Dlaczego? Ponieważ gdyby sam projektował, to nie musiałby płacić za usługi projektanta. Tak samo, gdyby umiał naprawiać samochód, nie jeździłby do warsztatu tylko robił naprawy sam. Często słyszymy na początku współpracy: „zróbcie tak, aby było bardzo fajne, lepiej niż ma konkurencja, żeby sprzedawało i w ogóle to oczekujemy czegoś extra”. No i tu się zaczyna problem. Najczęściej okazuje się, że klient nie do końca wie, czego chce, mówi używając takich słów jak: „nowoczesny”, „fajny”, „extra” – wypowiada je często, nie do końca orientując się w aktualnych trendach projektowych. Efekt widać podczas prezentacji projektów, kiedy okazuje się, że na „nowoczesną” propozycję klient reaguje wyprostowaną pozycją połykacza kijów od miotły, któremu towarzyszy przewlekłe milczenie i mocne, nienaturalne powiększenie gałek ocznych. Utarło się niestety i jest to nagminna praktyka, że kiedy pokazujemy pierwszy projekt, klient nagle przypomina sobie, że jednak jest projektantem (czego nie wiedział na początku zlecenia!) i zaczyna przeprojektowywać to, co ułożył projektant. Najczęściej okazuje się, że ktoś taki nie posiada podstawowej wiedzy na temat geometrii, kolorystyki, typografii... I wiecie, co my robimy? Pozwalamy klientowi zmieniać, pogarszać, niszczyć to, co w godzinach wytężonej pracy i ze swoją najlepszą wiedzą wykonywał projektant! Jak się raz dojdzie do „równowagi” i „ustawi” projekt, to zmiany bez wiedzy są podobne do wyciągania dolnej cegły z już postawionego muru. Owszem, mur taki postoi, ale będzie się chwiał i zawsze będzie to dziurawy mur! Ciekawe, czy taka osoba mówi temu panu, co naprawia jego samochód, w jaki sposób on ma ten samochód naprawiać? Nie mówi, bo nie zna się na tym! Ponadto, jeśli taki mechanik będzie wykonywał polecenia osoby nie mającej pojęcia o naprawie samochodów to, co się stanie, jeśli pojazd nie pojedzie? Klient powie, że kiepski mechanik i odejdzie. Z projektowaniem jest tak samo Tylko problem jest szerszy, ponieważ o wyglądzie, kolorach itp. można dyskutować, posiadając określoną wiedzę, tym bardziej, że tworzymy rozwiązania uniwersalne, serwisy i projekty dla masy ludzi {nie dla żony szefa}. Często ważne jest jak np. taki serwis sprzedaje. I zapewniam, ze mało istotne jest w tym wszystkim, czy żonie szefa podoba się kolor zielony, czy nie. To, co jako specjaliści posiadamy i co sprzedajemy, jest to określona wiedza, zdobyta na drodze wielu lat pracy-to ciężko zdobyte i nierzadko okupione brakiem snu doświadczenie. Paradoksalnie, nie możemy rzetelnie i z najlepszą wiedzą wykonać zlecenia za które płaci klient, ponieważ stajemy się wykonawcą jego błędnych poleceń. Ci-eM-eS, czyli system zarządzania treścią No „fajny” jest. Nareszcie mamy coś, co pozwala klientowi samemu dokonywać zmiany w jego serwisach internetowych, dzięki czemu nie dzwoni nam w niedziele z „bardzo ważnym i pilnym zadaniem” zmiany daty w „njusie”, tylko wykonuje to sam. Jak wszyscy wiemy niektóre CMS-y dają klientowi możliwość zmiany dosłownie wszystkiego. I co się dzieje? Okazuje się, że w pewnych sytuacjach CMS to jest dla projektanta bicz ukręcony przez nadgorliwych programistów, ponieważ klient (ten sam, co mu się wydaje, ze zna się na projektowaniu) może decydować w każdej chwili, jaki kolor mają np. guziki. Klient przychodzi do agencji interaktywnej po rozwiązanie, które jest zintegrowane, dopracowane przez współpracujących specjalistów-projektantów i programistów. Pozostaje pytanie, czy dawać nadmierną możliwość ingerowania w to, co już raz zostało dopracowane? Odpowiedź brzmi: zmieniajmy, ale w ramach odpowiedniej wiedzy - nie inaczej! W błędzie jest ten, kto bagatelizuje recepty projektanta w imię e-wolności. Geometria i odwzorowanie projektu. Panie i Panowie! Podczas współpracy z web developerami zdarza się, że „puszczona” jest jakaś podstrona, nie udaje się zachować geometrii layoutu, nie są dosunięte foty, brakuje marginesów u dołu itp. jednym słowem: nieprawidłowo wykonany projekt. Wiadomo, że czasem dokłada się do tego sam klient i dlatego proponuję powołanie płatnej instytucji konsultingu projektowego lub coś na kształt agencji ochroniarskiej, która będzie dbała podczas całodobowego monitoringu, aby Pani Stefania nie umieściła w witrynie firmowej krzywego obrazka i poinformuje, jeśli nadgorliwy Pan Czesiu z okazji Święta Zmarłych zmieni „przypadkowo” kolorystykę serwisu na karnawałową. W większości firm jest od tego dział marketingu i jak widać w większości nie działa... {dobra} Agencja interaktywna Każda agencja (i nie tylko) jest postrzegana poprzez portfolio. Dlatego bardzo ważne jest, jak prowadzimy i co ważniejsze, jak zakończymy każde z prowadzonych zleceń: każde powinno trafić do portfolio. Oczywiście tak nie jest, ponieważ chwalimy się tymi najlepszymi. Brak dbałości o szczegóły lub dopuszczanie do sytuacji, w której klient psuje swój własny (jeszcze świeży) wizerunek wg recepty „niewyspanej żony szefa”, prowadzi bezpośrednio do pogorszenia wizerunku samej agencji. I nie są słuszne racje typu: „no, bo to jest taka technologia, że klient sam robi wszystko{CMS}” lub „w naszym CMS nie da się czegoś tam wykonać”. Nic bardziej błędnego! Po zakończeniu zlecenia jesteśmy oceniani przez pryzmat tego, co zostało zrobione. I nie liczą się tłumaczenia: „bo klient miał wizję i dlatego projekt to jest kicz”. Wcale nie liczy się, czy system CMS jest rozbudowany i co z nim da się zrobić, ponieważ klient ogląda projekt graficzny. Kodu nie widać i choćby był największym majstersztykiem programowania, to nie ma aż takiego znaczenia dla końcowego odbiorcy, jest pod spodem. Przez pryzmat wyglądu witryn oceniana jest agencja oraz kształtowany wizerunek jej klienta. Jeśli agencja nie potrafi poprowadzić dobrze zlecenia i doprowadzi do wypuszczenia niepoprawnego projektu, to znaczy, ze to NIE JEST DOBRA AGENCJA! To znaczy, że ani nie dba o swój wizerunek, ani o wizerunek klienta, ponieważ nie potrafi obronić go przed własną niewiedzą. Klient prędzej, czy później się zorientuje i odejdzie. Account ma przerąbane Dobry account manager umiejętnie łączy koncepcje projektanta i agencyjnych specjalistów z chęciami klienta. Najtrudniejsza cześć jego pracy, to ta, kiedy trzeba klientowi wytłumaczyć, że agencja nie pozwoli mu popsuć projektu w imię niezaspokojonych dziecięcych ambicji designerskich i że wszelki opór w tej kwestii wypływa bezpośrednio z troski o niego samego. Proponuje ustanowić medal „Virtuti Clientari” za odwagę i zdecydowanie podczas prowadzenia rozmów z nadgorliwym i niezrealizowanym klientem. Outro Namawiam gorąco do refleksji na temat kształtowania pozytywnych odruchów wśród klientów. Jako projektant życzyłbym sobie, aby wspólny interes zawsze prowadził do powstawania nietuzinkowych realizacji, których ułomności nie będzie trzeba tłumaczyć 5-cio letniemu dziecku. |