WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | numery archiwalne | nr 7 | prezentacje
art & design

Case Study

Yuko Shimizu

english version »»



Foto: Kai Kiuchi

Yuko Shimizu


Yuko Shimizu jest japońską ilustratorką zamieszkałą w Nowym Jorku. Urodzona w Tokyo, wychowała się tam jak i w Nowym Jorku. Pomimo tego, że zawsze marzyła o zostaniu artystką, upłyneło dużo czasu zanim ten cel zrealizowala. Posiada tytuł BA (Bachelor of Arts - przyp. red.) w kierunku marketing'u i reklamy z Waseda University; w Tokyo przez wiele lat pracowała zajmując się PR, dopóki nie zdecydowała zająć się tym co ją najbardziej interesowało. Spakowała wszystko i opuściła Japonię w 1999 roku, żeby studiować w School of Visual Arts w Nowym Jorku, gdzie w 2003 roku otrzymała tytuł MFA (Master of Fine Arts - przyp. red.).

Od tego czasu pracuje jako pełnoetatowy ilustrator. Jej prace były publikowane w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Japonii, Australii, Nowej Zelandii, Hiszpanii i Turcji. Jej klientami byli: The New Yorker, The New York Times, The Wall Street Journal, Rolling Stone, Entertainment Weekly, Interview Magazine (magazyny amerykańskie), Esquire i Financial Times Magazine (publikacje z Wielkiej Brytanii). Ostatnio ukonczyła projekt dekoracji i kostiumów do planowanej na jesień 2004 kampanii promocyjnej firmy M.A.C. Cosmetics. Wykłada na wydziale ilustracji i komiksu w School of Visual Arts w Nowym Jorku.

Kocha śnieg, misie i czekoladę.




 

Letters of Desire


© Yuko Shimizu











© Yuko Shimizu

Tłumaczenie: Dorian Denes
© 2004 Yuko Shimizu

Proces powstawania ilustracji


 

Przygotowania

Co mi się bardzo podoba w tym zawodzie to fakt, że mam okazję ilustrować tematy, z którymi nigdy bym się inaczej nie zetknęła. Czasami dostaję do przeczytania artykuły na 20 stron, innym razem muszę wymyśleć coś na podstawie tylko jednego zdania. W każdym przypadku, pierwszymi rzeczami jakie robię to tzw. "brainstorming" i zbieranie informacji. W ostatnich tygodniach zbierałam informacje na temat agrentyńskiej waluty, Pathfinder'a, Kung-Fu, big band jazzu, przechowywania aerozolów, Gay Pride i francuskiego sera. Parę przykładów. Zawsze sprawia mi przyjemność zdobywanie wiedzy w taki przypadkowy sposób na nieoczekiwane tematy, czuję się "mądrzejsza" po ukończeniu pracy. Większość informacji szukam w internecie. W naszych czasach tak łatwo jest w sieci zdobyć wszystko, łącznie ze zdjęciami. Sama również robię fotografie cyfrowe. Otwieram wszystkie materiały w komputerze (14" Mac G4 laptop) i zaczynam rysować miniaturki oraz szkicować.

Pomysły i szkice

W ilustracjach do magazynów terminy są ścisłe. Tydzień albo dwa to góra. Zazwyczaj gdzieś pomiędzy pięcioma a dwoma dniami. Od czasu do czasu dostaję zlecenia, na których zrealizowanie dostaję tylko pół dnia. Jak mam wystarczająco dużo czasu, lubię przeczytać artykuł i "przespać noc" przed rozpoczęciem szkiców. W ten sposób pomysły łatwiej przychodzą.

Zaczynam od bardzo luźnych rysunków olówkiem/piórkiem na papierze z drukarki i dopracowuję te pomysły, które mi się podobają. Zazwyczaj prezentuję dwa - cztery różne projekty, chyba że mam super krótki termin albo robię dla ludzi, z którymi pracowałam wystarczająco długo, żeby sobie ufać. Oni wolą zobaczyć jeden dobry wypracowany szkic. Mam zwyczaj pokazywania więcej propozycji nowym klientom ponieważ trudno jest na początku zgadnąć o co im chodzi. Robię też kolorowe szkice, jeżeli mam pomysł na specyficzne barwy gotowej ilustracji.

Perspektywa

Ludzie często mnie pytają czy wzoruję się na fotografiach w rysowaniu postaci i póz. Nie wzoruję się, chyba, że celem jest podobieństwo postaci do konkretnej osoby. Pewnie, że nie umiem narysowac Madonny czy Eminem'a bez patrzenia na fotografie.

Jednym z moich największych celów od kiedy zaczęłam studiować sztukę, było nauczyć się rysować postacie z każdej wyobrażonej przeze mnie perspektywy. Pozostało mi jeszcze trochę do nauki, ale jestem już w tym dosyć dobra. W dobre dni widzę na białej kartce już gotowy rysunek, wystarczy go tylko przekalkować. To może brzmi dziwnie, ale tak własnie robię. Zaoszczędza to ogromnie dużo czasu gdy terminy są krótkie. Ponieważ rysuję w stylu opierającym się o komiks, lepiej jest gdy rysunki wyglądają "dobrze" wizualnie niż są "poprawne". Z ostatnich prac podoba mi się extremalna żabia perspektywa z chłopcem i dziewczyną dla Village Voice. To było dla Gay Pride, wiec aż się prosiło o nietypową perspektywę.

Tusz

Gdy szkic zostaje zatwierdzony, powiększam go do odpowiednich rozmiarów i drukuję na drukarce. Rozmiary bywają różne - od 21,6 x 27,9cm do 48,3 x 61cm. Wolę szkicować w dużych wymiarach. Niestety, żeby zaoszczędzić czas często jestem zmuszona do małej skali.

Na podświetlanym stole przerysowuję ołówkiem rysunek na specjalnie dobrany papier i poprawiam pędzelkiem w czarnym tuszu. Stosuję różne powierzchnie zależnie od tego jaki chcę uzyskać efekt końcowy. Na "czysty" efekt używam gładkiego papieru. Na mniej dokładny, "starodawny" używam papieru o bardziej szorstkiej fakturze. Stosuję też różnego rodzaju pędzle, zależnie od rodzaju i grubości linii. Wszystkie są japońskimi pędzelkami do kaligrafii, często je dostaję z Japonii. Podoba mi się, że dają dużo mniej kontroli niż pędzle zachodnie co powoduje, że linie wychodzą mniej idealne i bardziej ciekawe. Najbardziej lubię typ pędzla który używany jest do przepisywania Buddyjskich manuskryptów. To chyba zbieg okoliczności, bo przepisywanie manuskryptów wlaśnie tymi pędzelkami jest dla buddystów medytacją, a dla mnie medytacją jest rysowanie.

Kolor

Po ukończeniu linii skanuję rysunek i koloruję go w Photoshop'ie. Na studiach zaczęłam się pasjonować sitodrukiem. W przeciwieństwie do większości innych, którym podobał się proces samego drukowania, moim ulubionym byla seperacja kolorów. Dlatego traktuję Photoshop'a jako zastępcę sitodruku. Prawie nigdy nie używam niczego innego niż Lasso Tool. Dla specjalnych efektów wykonuję też ręcznie i skanuję seperację kolorów.

W przyszłości bardzo bym chciała zrobić duże sitodruki z moich prac.

 

 

Wybrane projekty


© 2004 Yuko Shimizu

"Lord of The Rings" dla Rolling Stone Magazine

Ilustracja przedstawia wygenerowaną przez komputer postać, której należy się nagroda Golden Globe. Zleceniodawca miał już konkretny pomysł na to zadanie. Zgodnie z narzuconymi założeniami wykonałam szkic w kilku wariantach.


 

Film "Blind Swordsman - Zatoichi" dla Rolling Stone Magazine

Ponieważ na rynku Amerykańskim nie ma wielu ilustratorów z Japonii, często dostaję zadania związane z kulturą mojego kraju. Nie trudno było znaleźć materiały na ten temat. Aktor Takeshi Kitano jest niesamowicie popularny w Japonii, chociaż film jest nie do nabycia w Stanach Zjednoczonych. Znalazłam informacje na japońskich stronach internetowych. Chodziło o efekt starego japońskiego drzeworytu. Poszłam kupić książke o Kuniyoshi, słynnym z historycznych scen malarzu z epoki Edo. Książka była droga ale warto ją było kupić. Bardzo mnie zainspirowała.


 

Village Voice "Elements of Style", ilustracje (Louis Vuitton, Anti-Bush fashion i Gay Pride)

Regularnie współpracuję z Elements of Style, sekcją o modzie w Village Voice. Ponieważ z czasem dobrze się poznałam z kierownikiem artystycznym i redaktorem mam wolną rękę robiąc dla nich ilustracje. Zazwyczaj przedstawiam tylko jeden szkic, ale rysuję dużo miniatur, wypróbowuję różne pomysły i wybieram te najlepsze. Wolno mi eksperymentować ze stylem, kompozycją, kolorami itp. Robienie tych prac zawsze mi sprawia ogromną przyjemność.




 

"Radio and band" dla Entertainment Weekly

Oto przykład sytuacji kiedy brakuje pomysłu. To był bardzo trudny do zilustrowania artykuł na temat ewolucji radia i alternatywnych grup rockowych. Najpierw wykonałam dwa szkice kolorowe ale nie byłam całkowicie pewna. Rozmawiałam jeszcze raz z kierownikiem artystycznym i po wyklarowaniu idei przedstawiłam trzeci projekt, który jej się bardzo spodobał, a sama wiedziałam, że realizacja będzie frajdą. Wyszła z tego jedna z moich ulubionych prac.


 

"Businessman with gold tooth" dla Esquire (UK)

Dzięki mocy internetu, my, ilustratorzy możemy pracować wszędzie, nigdzie się nie ruszając. Jak dostaję telefon z zagranicy, zazwyczaj chodzi o artykuły o Japonii lub Stanach Zjednoczonych. Ten artykuł był o znaczeniu uśmiechania się w amerykańskim świecie biznesu, napisany z Brytyjskiego punktu widzenia.


 

Japoński film "Returner" dla The New Yorker

Z akcji tego filmu sensacyjnego musiałam wybrać do narysowania jedną scenę. Usiadłam ze szkicownikiem na kolanach i oglądając film zaczęłam rysować. Cofałam i przewijałam, ponownie oglądając interesujące sceny aby dopracować szkice. Oddałam trzy i wybrali ten, który mi się najbardziej podobał! Może nikt tutaj nie orientuje się jak wygląda Takeshi Kaneshiro, ale jest on znanym aktorem w Azji. Własna duma spowodowała, że ciężko pracowałam, żeby był do siebie podobny.


 

New York Times Travel Section okładka do numeru narciarskiego

Prawdopodobnie największa praca jaką kiedykolwiek robiłam jeśli chodzi o rozmiary ilustracji - cała strona formatu gazety. New York Times bardzo dobrze zaopatrzył mnie w materiały i prowadził w kierunku tego co chcieli zobaczyć. Cały proces poszedł badzo gładko. Troche mi się ciężko pracowało z kolorami na 14" laptopie, ale udało się. Bardzo bym chciała mieć 23" monitor.


 

Uailab (Brazylia) i Design Is Kinky (Australia/Nowa Zelandia)

Najbardziej lubię zlecenia, w których nie ma żadnego kierownictwa artystycznego. "Taa, zrób co chcesz, my to wydrukujemy". Oczywiście, oprócz tych właśnie przykładow nie przydarza się to zbyt często. Ilustracja z Design Is Kinky dostała się do rocznej publikacji American Illustration 23.



 

english version »»

Yuko Shimizu

art & design
webesteem magazine | nr 7 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design