![]() |
|
Agata |
Baba z Teką Nie umiem rozmawiać z kobietami
Nie umiem i nawet już nie chcę. Wszelkie próby wynikające z najszczerszych chęci spaliły na panewce wieki temu, kiedy to niedobitki moich najlepszych psiapsiuł utonęły w odłegłym i nie zrozumiałym dla mnie życiu dziecio-mężo-rodzinnym.
O dzieciach nie rozmawiam - bo co ja wiem o nich. O męzu też nie, bo go nie posiadam - pewnie dlatego, że mnie nikt na żonę najwyraźniej nie chce. Zaczęłam więc słuchać, o czym to kobiety bezdzietne rozmawiac mogą. I gdy jechałam ostatnio do pracy tramwajem usłyszałam taką rozmowę: - Basia! - no mówię Ci - jak ta solarka mnie odmieniła... i bum - podciaga owa pani moherowy sweterek, tak, że cały już tramwaj gapi się na zakręcony jak świński ogonek pępuszek na końcu wyłupiastego trzęsącego się brzuszka. Zerkam znad swojego Stephena Kinga na te baby i myślę coraz bardziej spanikowana, że mnie w jakiejś innej fabryce chyba składali. Czy kobiety między sobą rozmawiają zawsze w ten sam płytki, głupi sposób? Może to wina tego solarium? pocieszam siebie - mózg się widać kurczy pod wpływem promieni czy co...sama nie wiem... Ale i ta teoria szybko upadła kiedy to moja dobra znajoma na jakimś tam babskim spotkaniu dostała apopleksji z powodu ułamanego paznokcia. Biegała po mieszkaniu sądzę, że dobre pół godziny z włosem posiwiałym od tegoż dramatu w poszukiwaniu kleju, zanim nie natknęła się na pająka, który to smętnie zwisał z sufitu i ani myślał ustąpić jej z drogi. Wrzask był tak straszny że jestem przekonana, że ów pająk długo potem musiał chadzać do psychoanalityka w celu leczenia ciężkiej traumy. Tak więc zwątpiłam. Przerzuciłam się na facetów... i wszystko niby pięknie... tyle, że jak tu niby narzekać im na nich samych? I w tym właśnie czasie z nieba spadła mi Karola. Tak więc moja droga - tę część dedykuję Tobie - babo z jajami. Tak - właśnie tak - z jajami. Czym się taka kobieta z owym dodatkiem w postaci "jaj" różni od pustogłowych "solarek"? ![]() Otóż na pierwszy rzut oka niczym - problemy bowiem, o których rozmawia są takie same: wredni faceci, pierwsze zmarszczki, ryczące non stop dziecko. Wyjaśnienie jest bardzo proste - otóż odmienne jest podejście do owych problemów. Złamany paznokieć? - krótkie dobitne skwitowanie - O CHOLERA!!! i pędzi taka baba z jajami dalej. Niezapowiedziana wizyta tłustego pająka? - A cip cip pająku - przeszedłbyś na drugą ścianę i w ramach zachęty naprowadzenie pająka do wyjścia z pomocą gazety... rzecz jasna delikatnie... kobiecą ręką. Tak więc dotarło do mnie wraz z pojawieniem się Karoli, że nie o temat wcale chodzi, ale o sposób w jaki jest przedstawiony, że nawet dzieci nie są takie straszne jeśli ich matki fajnie o nich opowiadają - po prostu zwrot o 180 stopni! Baba z jajami to nie żaden babochłop proszę Państwa co piąchą huknie i wrzaśnie gromko siejąc wkoło grozę. Żaden z niej monster również - co to niewinne pajączki z zimną krwią morduje. Baba z jajami to kobieta twarda, która stara się sobie życie poukładać, dość często mogąc liczyć jedynie na siebie. Ale w tej swojej twardości wciąż znajdująca czas i ochotę na to, żeby webesteemowym chłopakom wracajacym ze zlotu w Krościenku zrobić przepyszne kanapki do pociągu. Agata Janus
|