WEBESTEEM | BATTLE AREA | FORUM
art & design
webesteem magazine | numery archiwalne | nr 9 | prezentacje
art & design

Wywiad

Autumn Whitehurst

english version »»



Autoportret

Autumn Whitehurst


Autumn Whitehurst dorastała w Nowym Orleanie, obecnie mieszka w Brooklynie w Nowym Yorku i jest pełnoetatowym ilustratorem. Wykonuje prace dla branży reklamowej, wydawnictw i robi okładki muzyczne. Lista klientów to m.in: Ecko Red, American Eagle Outfitters, Penguin Books, British and American Elle, Nylon Magazine, Ogilvy and Mathers, DDB i Crush Design. Poza pracą, Autumn lubi spędzać czas z papużką Mango i czytać o histroii polowania na wieloryby.




© Autumn Whitehurst


Malarstwo


© Autumn Whitehurst
 

Wywiad z Autumn Whitehurst


Rozmawia Dorian Denes

Jak zostałaś ilustratorką?

Po studiowaniu sztuki byłam naprawdę wyczerpana. Chciałam sobie wszystko uporządkować przed podjęciem wielkiej, kształtującej karierę decyzji. Bardzo zależało mi na dobrze spędzonym czasie, zabawie i nauce życia, nie studenckiego, ale jako produktywny członek społeczeństwa. Wtedy właśnie - dwa lata temu - z chłopakiem, podczas obiadu, przeglądałam British Vogue i był tam artykuł o ilustratorach. Powiedziałam: "takie rzeczy chcę robić", a on na to: "to rób". I teraz właśnie robię! I jest to bardzo pracochłonne, ale obecnie nie wyobrażam sobie innego zajęcia. Realizowanie wielu innych pomysłów zajęłoby mi lata.

Jak zazwyczaj pracujesz? Od czego zaczynasz projekt i na czym kończysz?

Gdy klient zgłasza się do mnie z zamówieniem, przez krótszy czas gorączkowo się na nim koncentruję. Zamówienia, które dostaję, raczej nie wymagają trzymania się specyficznej koncepcji. Staram się wpaść na najlepszy pomysł i dopiero wtedy zabieram się do pracy. Zauważyłam, że gdy podchodzę do zadania bez intuicji, rezultat wychodzi fatalny i dużo trudniej się pracuje. Więc jest to jakby taka zabawa... Składam szkice z paletami kolorów i prostymi rysunkami, żeby przedstawić całą ideę. To jest właściwie najtrudniejsza faza, bo czuję się niespokojna czekając na reakcję klienta. Za każdym wysyłanym do niego szkicem. Pracując nad końcową ilustracją, przywiązuję największą wagę do tego, żeby wszystko razem "grało".

Masz dosyć wyróżniający się styl: bardzo czysta kombinacja linii i efektów dających wrażenie głębi. Jesteś w stanie opisać jak ten styl rozwinęłaś? Był to naturalny postęp czy rezultat eksperymentowania?

Pierwsze ilustracje, z których złożyłam portfolio były bardzo proste, w większości linie z paroma efektami w mniejszych detalach. Wtedy, żeby uzyskać taki efekt, posługiwałam się w Ilustratorze narzędziem "Gradient Mesh". Niestety program strasznie pochłaniał przez to pamięć, co okazało się ograniczeniem, a oprócz tego nie można było pracować intuicyjnie. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bo nie pokrywałam tym efektem zbyt wielkich płaszczyzn. Ja po prostu wypróbowywałam możliwości programów. Jak otrzymałam zamówienie od Ecko Red, poproszono mnie o zinterpretowanie pewnej fotografii modelki, wszystko się zmieniło. Chciałam, żeby jej skóra się "świeciła" i zostałam zmuszona do znalezienia łatwiejszego rozwiązania... czym okazały się zwykłe pędzle (Brushes, przyp. red.) w Photoshopie. Świetnie się bawiłam nad tą pracą i od tego czasu stosuję właśnie tę technikę.

Zadowolona jesteś z już osiągniętej techniki, czy starasz się rozwinąć ją jeszcze bardziej?

Bardzo się cieszę, że o to zapytałeś! Odczuwam jakąś satysfakcję w ilustrowaniu, ale istnieją pewne granice. Zauważyłam, że mocne kolorowanie odcieni skóry narzuca tempo które musi być stałe i zdarza się bardzo pracochłonne. Nie chcę nigdy poświęcać kreatywności dla zachowania stylu. Chciałabym zbudować portfolio z prac posuwających się w innym kierunku, ku czystej grze linii, kolorów i nowych płaszczyzn. Muszę urozmaicać sobie pracę, żeby nie wpaść w rutynę. Co na pewno miałoby zły wpływ na mój entuzjazm.

Figury ludzkie - na czym je wzorujesz?

Korzystam z fotografii, żeby móc się zorientować, w jaki sposób światło pada na trójwymiarowe formy, ale figury w moich ilustracjach rzadko wyglądają jak te na fotografii. Ja i moi przyjaciele nie mamy takich wspaniałych, smukłych, promieniujących sylwetek. To jeden z najtrudniejszych i zarazem najbardziej fascynujących procesów, który wymaga chyba najwięcej kreatywności. Zamierzam całkowicie porzucić wzorowanie się na fotografiach, żeby w ogóle nie było żadnych podobieństw. Rezultat będzie pewnie trochę szalony.

Najtrudniejszy projekt?

Nie było takiego, o którym mogłabym powiedzieć, że był najtrudniejszy. Ale powiem że nauczyłam się nie zabierać za zbyt dużo rzeczy na raz, ponieważ odbija się to negatywnie na jakości wykonywanej pracy. Ciężko się też zrehabilitować po miesiącu siedzenia przy samym komputerze! Przez bezustanną pracę, bez przerw na zabawę, robię się szara i posępna. Postanowiłam właśnie w tym roku zbalansować jedno i drugie, zdałam sobie sprawę, że to jest absolutnie konieczne.

Standardowe - jednak niezbędne - pytanie: czym się inspirujesz?

Wszystko, co jest w oryginalny sposób piękne, inspiruje mnie, ale mam też stare sprawdzone źródła... którymi się inspirowałam już tak długo, że zostały głęboko wyryte w mojej duszy (chociaż nie zauważyłam jeszcze, żeby się zamanifestowały w mojej pracy). Uwielbiam rysunki Georgea Grosza i Hansa Bellmera, a również szkice i druki woodblock Hokusaia. Fascynuję się urokiem estetyki Biba i Yves Saint Laurent'a. Lubię czytać starą fikcję; pomaga mi kształtować tą drugą "rzeczywistość". Niedawno przeczytałam "A High Wind in Jamaica" Richarda Hughesa tylko dlatego, że książka miała na okładce obraz Henry Dargera. Okazała się jedną z najlepszych książek, jaką kiedykolwiek czytałam. Muszę też wspomnieć o rodzinie i moim chłopaku. Mają wielki szacunek dla porządnie wykonanego rzemiosła. Ich rozmaite pasje do wszystkiego, co ma sens, co piękne i gustowne, mają na mnie wielki wpływ.

Widzisz związek pomiędzy źródłem inspiracji a własnymi pracami? Czy może starasz się o tym nie myśleć?

Nie przywiązuję do tego zbytniej wagi, ponieważ inspiracje stają się częścią mojego charakteru. Stanowią standardy które, mam nadzieję, kiedyś osiągnę.

Uważasz się za optymistkę czy pesymistkę?

Jestem ślepo optymistyczna, ale niepokoją mnie rzeczy, których nie mogę zmienić. Jestem niezmiernie wdzięczna za wszystko. Mam dobrych przyjaciół, fajną muzykę, smaczne jedzenie, więc nie wiem, czego jeszcze mogłabym sobie życzyć.

Oprócz tego malujesz. Czy jest to sztuka "niekomercyjna"? Specjalnie dystansujesz sztukę "komercyjną" od "niekomercyjnej"?

Nie malowałam już od jakichś paru lat, ponieważ dużo pracuję. Jak wrócę do malarstwa, z wielką przyjemnością będę się uczyć nowego wizualnego języka. Praca w mokrym medium dobrze mi zrobi. Jedynym powodem, dla którego można by nazwać moje obrazy niekomercyjne, byłby fakt, że malowałam je wyłącznie dla samego malowania, a nie na zamówienie. Pragnę zaspokoić tę moją potrzebę do nieograniczonej wypowiedzi, bez "parametrów" oczekiwań klienta.

Generalnie mówiąc - albo, jeśli wolisz - z własnej perspektywy: czy jak "komercyjna", to już nie sztuka? Wybierz sobie aspekt...

Jestem całkowicie przekonana, że jest sztuką. Czasami rzeczy powstają w celach komercyjnych, ale są też czymś więcej. Tracą wtedy swoją efemeryczność i stają się wieczne. Takie przypadki są niesamowite! Nie uważam, żeby żadna z moich prac osiągnęła taki status i nie jest to moim celem, ale jakby się tak kiedyś stało, byłabym wniebowzięta.

Gdybyś nie była artystką, czym byś się zajmowała?

Mieszkałabym w jakiejś ziemiance nad brzegiem morza, zbudowałabym (kiepską) łódź, żeby łowić ryby i zwiedzać najbliższe wyspy. Po to, by się tam osiedlić i zbudować kolejną ziemiankę.

Zapomniałem może o coś zapytać?

Nie, ale dziękuję, że spytałeś ;)

Autumn Whitehurst

Rozmowę prowadził: Dorian Denes
Tłumaczenie: Dorian Denes

 

english version »»

Autumn Whitehurst

art & design
webesteem magazine | nr 9 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2004 webesteem.pl  
art & design