Okrucieństwo rysowania
Nie jestem w stanie całkowicie rozdzielić sztuki i myślenia, źródłem ich obu jest jeden umysł.
Sztuka rodzi się z pewnego rodzaju smutku, dotkliwej nieobecności (albo jeszcze bardziej dotkliwej obecności!) tego co pozostawiło po sobie tylko kontur i zniknęło.
Kontur jest różnicą światła i cienia, nie istnieje jako element rzeczywistości, istnieje jednak w percepcji.
Ta różnica niepogodzona i niepokorna, pozostająca w swojej jamie jest potworem, umysł racjonalny wystrzega się okrucieństwa sztuki nawet w samej sztuce.
Moja sztuka błądzi w okolicy ruin.