Wystawa Galerii ZOO
Uczestnicy wystawy
Monika Zawadzka – Protokoły wypadków miłosnych
Instrukcja obsługi, instruktaż ćwiczeń czy zabiegów medycznych, rysunek poglądowy, portret pamięciowy, obrys ciała ofiary, historia choroby - z takimi sformułowaniami kojarzy się sztuka Moniki Zawadzkiej.
Artystka czerpie z wizualnych kodów, które w naszej kulturze pokazują człowieka w sposób anonimowy (ofiara, pacjent, fantom) i tym wizualnym językiem mówi o sprawach najintymniejszych i dotyczących jej samej. Jej bohater, nawet jeśli jest nim ona sama, jest uogólniony: bez właściwości, płci, wieku, znaków szczególnych. Jemu każe cierpieć, kochać się, przeżywać rozkosz i fizyczny ból.
Techniką, którą sama wymyśliła i rozwinęła jest rysunek przez kalkę. Najpierw powstaje rysunek-matryca, potem kopię fragmentu lub całości przenosi na papier. Używa tylko jasnofioletowej, biurowej kalki, takiej z PRL-owskich biur i urzędów.
Karol Radziszewski
Maluje obrazy i linearne motywy na ścianach, rysuje, robi video, akcje, instalacje, prowadzi bloga z polaroidowymi autoportretami. Wkraczając na różne ścieżki malarstwa nie tylko nie zamierza na nich pozostać, ale dąży do tego, by w kolejnej pracy sięgnąć po inną formułę, by dopełniać spektrum zrealizowanych już możliwości. Multiplikowanie postaw to najbardziej autorski rys jego aktywności twórczej, można powiedzieć, jeden rozgałęziony projekt artystyczny.
Artysta wraz z Tosią Sobolewską współtworzy duet "Ute & Endi". Jest pomysłodawcą i współtwórcą latającej Galerii szu szu. Stypendysta Ministra Kultury (2002).
Piotr Kopik – Postępujące rozkojarzenie i Outline
Maluje, zajmuje się wideo, akcjami, współtworzy Latającą Galerię szu szu (szuszu.art.pl). Nie wykazuje rozkojarzenia, a wręcz przeciwnie. Zaangażowany i skupiony na pracy dokładnie obmyśla projekty i traktuje je, jak najbardziej na serio. Nawet jeśli stają się one artystycznym żartem czy ironiczną prowokacją, np. gdy artysta „bada swój fizyczny zasięg”.
Tomasz Karabowicz
Malarz realista, w dodatku młody malarz realista, to dzisiaj brzmi trochę nieciekawie. Tomasz Karabowicz maluje to, co widzi. Zawęża swoje artystyczne poszukiwania do dwóch tematów: portretu i martwej natury. Naznacza je swoim sposobem postrzegania i – osiąga ciekawe efekty. Artystyczne inspiracje Karabowicza są bardzo czytelne: art déco i, jak sam twierdzi, duch renesansu, duch wszelkich klasycyzmów, duch kierunków idealistycznych, odkrywających porządek w naturze. Niezależnie od motywu Karabowicz maluje sucho, syntetycznie, precyzyjnie. I właśnie ta surowość nadaje jego obrazom charakterystyczną aurę niepokoju.
Mateusz Rakowicz
Od lat fascynuje się rysunkiem, traktując go jako jedną z najprostszych form kreacji. Pracuje jako grafik projektant i ilustrator. Sztuką scenorysu zajmuje się od kilku lat zarówno jako rysownik, jak i popularyzator tej dziedziny w polskim filmie fabularnym.
Zaczynał od rysowania scenorysów do autorskich projektów swoich znajomych ze szkół filmowych, m.in. w 2002 r. pracował jako twórca scenorysu przy ostatnim (dotychczas niezrealizowanym) filmie Agnieszki Holland i jej córki Kasi Adamik opowiadającym historię Jury Janosika, w sierpniu 2003 r. do filmu Władysława Pasikowskiego – Glina, w kwietniu 2004 rozrysował kilka scen do amerykańskiego filmu The Aryan Couple w reż. Johna Daly.
Rysuje również do filmów reklamowych. Jest członkiem i przedstawicielem Federacji Francuskich Twórców Scenorysów.
Agnieszka Brzeżańska
Obszarem zainteresowań artystki jest fotografia. Na wystawie w ZOO prezentowane będą różne przedstawienia i nawiązania do zwierząt. Mało jest żywych stworzeń – kangur na balkonie, kąpiący się mężczyzna ścigający uciekającego łabędzia. Są za to plastikowe koniki, odlany z brązu wąż, miś panda, rogi jelenia z zamontowanym między nimi reflektorem, przewrócony, plastikowy kotek…
Wszystko to sprawia wrażenie zdegradowanego, sztucznego i zapomnianego. W pewnym momencie pojawia się slajd przedstawiający niewyraźny napis na murze: „wolność ludziom i zwierzętom!”. Jakim zwierzętom? Czy one istnieją? A jednak. Przecież możemy zobaczyć ich krew, lub kupy w ulicznym błocie. Żyją, lecz ważniejsze są ich przedstawienia. Stylizowane, sentymentalne lub przekształcone nie do poznania – najczęściej łączą wszystkie te cechy. Czy to źle? Przecież taka właśnie jest sztuka. Takie jest ZOO.
Janek Koza
Nie chce być Warholem z Wrocławia. Co prawda, jak papież pop-artu, pracuje w agencji reklamowej (trzy lata temu przeniósł się do Warszawy) i tak jak on, jest wziętym grafikiem, ilustratorem i specem od reklamy.
Malował obrazy, ale sławę i rozgłos przyniosły mu komiksy i filmy erotyczne, w których artysta dotyka delikatnej materii uczuć i pragnień, bada ekonomię pożądania, podsłuchuje nasze intymne marzenia erotyczne. Anatomia miłości wg. Janka Kozy to zatrważająca nauka.
Między okładkami znajdziemy bowiem zawiłe historie związków międzyludzkich (i nie tylko: bo zakochać się można i w psie i w wieprzu), krwawe scenariusze miłosne, smutne i okrutne sceny łóżkowe, świat marzeń pracowników na niskich stanowiskach, o obwisłych piersiach i dużych brzuchach. Kreska Kozy podkreśla żałość tego światka, gdzie gospodynie marzą o romansach z hydraulikiem, a dziewczęta o przygodach z gwiazdą disco-polo.
Organizację wystawy „Wyjście ewakuacyjne” oraz wydanie katalogu wspiera Galeria ART OWZPAP – chwilowo najbliższy sąsiad galerii ZOO.