Od kiedy bolą kości...
Olaf bardzo lubi opowiadania o śmierci i pożegnaniach. Jeszcze tylko moment jak Krystyna zaparzy czaju i podejdzie z kubkiem ciasteczkowego potwora do chłopięcego łóżka. Olaf już czeka niecierpliwie przygryzając sobie wargi i gładząc dłonią podbrzuszek.
W kolejnych stadiach rozwoju Olaf zatraca zainteresowanie baśniami, a jego ulubiona "martwa mysz" trafia do kosza na śmieci. Smutne to, kiedy Krystyna tak siedzi samotnie przy kuchennym blacie czując się niepotrzebna i do piachu.
Olaf szarpie siusiaka pod kołdrą, albo robiąc kupę. Siusiak sterczy, a jak się siusiaka mocniej szarpnie, to przyjemnie. Z czasem siusiak rośnie w fiuta, a teraz jest już kutas.
Dzisiaj Olaf biega po mieście. Plakaty, billboardy wszystko przemawia. Olaf dandys. Długi płaszcz, biały szal, czerwone skórzane rękawiczki, pantofelki na wysokich obcasach. Tak ulubioną trasą kręci tyłkiem w stronę Wisły i zaraz zawraca na Bracką.
- Tam była kiedyś Tribeca Cafe gdzie poznalem W. - recytuje Olaf.
Po chwili próbuje dostać się do środka. Zamknięte. Teraz pisze do W. smsy. Jest pierwsza w nocy.
- Piszę kolejne smsy, że kocham. Brak odpowiedzi. Siadam na chodniku. Ktoś mnie zaczepia i pyta co sie dzieje, ja odpowiadam, że czekam na tego najważniejszego czlowieka, że nie ma go, że nie wiem co sie dzieje, że odszedł... - Olaf w końcu milknie, poprawia nerwowo grzywkę i zapala papierosa.
Dochodzimy do skrzyżowania Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.
- Patrz! Tu telebim nad macdonaldem, a tu reklama eurobanku, tu restauracja a tam poczta - pokazuje po kolei Olaf. Tu Ala ma kota, a tam Ela psa. Tam Ula i Mama. A tam Mama i Tata i Ula.
- Agata, dlaczego masz takie duże oczy? Dlaczego Twoje oczy są różowe? Agata wzrusza ramionami, bierze głęboki oddech i zaczyna śpiewać piosenkę:
„od kiedy jesteśmy sami
zupełnie
nawet mgła stała się gęstsza
i się wdzięczysz do ludzi we mgle
a jak mijasz opanowanych mężczyzn
których nazywasz facetami brudasami
chrumkasz do mnie
i się opluwasz katastroficznie
uginając wyłamane nogi
lecisz w dół
grzmocąc aerobiczną pupą o asfalt
i z takim pewnym wyrazem twarzy
jakby nic się nie stało
śpiewasz wyjesz
że tego miasta już nie ma
jak nie ma pewnych chłopców
co jak ptaki odlatują do afryki
o godności pytlujesz
i podnosisz się chybocząc i kaszląc
a ja udaję
że mnie z tobą w kałuży nie było”
Przez moment się wzruszamy i oczy nasze są czerwone. Wyciągam z torby bluzkę i korale, podaję Agacie, odwracam się.
Odwiedzam Krystynę w jej obskurnym mieszkaniu na Puławskiej. Krystyna zmierzwiona w poduszce przysypia. Krystyna się wypina. Gęsi się Krystynie skórka ud i po popupczeniu taka pomarańczowa.
- Ludzie gardzą słabością. Po co ten temat roztrząsać? To takie oczywiste - podkreśla w rozmowie dumna Olga. A Damienne zakrztusił się pianką, zsiniał i zmarł.
Krystyna i ja uczymy się teraz o śmierci. Podpowiadamy sobie w jaki sposób możemy pokonać nocne koszmary, ból, strach przed zwierzętami i pobytem w szpitalu. Od kiedy bolą nas kości, zamartwiamy się.
© 2005 Michaszek novy