WEBESTEEM | FLASH CARDS | FORUM
art & design
webesteem magazine | najnowszy numer | numery archiwalne | rozmaitości | relacje | recenzje | kontakt
art & design

 

Michaszek novy

 



© 2005 Michaszek novy

Michaszek novy

Michaszek jest moim nieco starszym bratem, jednak jest całkowicie inny ode mnie, inne schizy chodzą mu po głowie. Jak patrzyłem kiedyś na jego obrazki, to się zastanawiałem, czemu tak jest. Pytałem go, czemu nie może popatrzeć sobie na świat z innej strony. Po co te straszne, wygięte cioty pokazujące fiutki i robiące lubieżne miny. Albo te dziwne kobiety, dziewczyny, a wlaściwie ich poszczególne części ciała. Dlaczego starszy pan i pani przerażaja 'złapani' w chwilach fizyczno-psychicznego bólu, przecież skoro to nie jest aranżowane, to postępowanie Michaszka zakrawa na znęcanie sie nad tymi biednymi ludźmi. Ale jednak to wszystko jest zaaranżowane (tak mówi Michaszek, a on mnie nie okłamuje), a modele - młodzi i całkiem wiekowi - świadomi swej roli.

Mój braciszek portretuje ludzkie neurozy, pokazuje drugą stronę normalności, w której wszyscy jesteśmy nienormalni, odcięci od swych społecznie określonych pępowin. Ci kolesie w rajstopkach, z umalowanymi ustami i woskowymi twarzami to nie są cioty - tak w sumie kiedyś doszedłem do wniosku - to są wyrośnięte, chude, androgyniczne bobasy, ktore nie umieją jeszcze mówić i chyba nie będzie im to dane nigdy. Bobasy są zaniepokojone, chyba nie mają taty ani mamy, nikogo nie mają, więc - jak to bobasy - próbują wyartykułować swoją obecność, ale i tak pozostają w swej samotności groteskowo przerażone.

Michaszek sięga po estetykę ciotowską (fachowo: queer), ale na jego fotkach nie uświadczysz ani grama seksu, a jeśli to kogoś może podniecać, to raczej tylko fetyszystów, innych pewnie zasmuci. Androgynizacja nie sluży trans/homoseksualnej agitce, lecz stanowi osnowę tego groteskowego, przerażającego, rzeczywiście 'przegiętego' i smutnego świata, w którym nawet babcia jest antytezą babci znanej z frazy zasłyszanej w dzieciństwie i powtarzanej na wzór litanii: u babci jest slodko, świat pachnie szarlotką...

Tekst: Tomasz Sobczak
Foto: Michaszek


© Michaszek novy
 

Od kiedy bolą kości...

 

Olaf bardzo lubi opowiadania o śmierci i pożegnaniach. Jeszcze tylko moment jak Krystyna zaparzy czaju i podejdzie z kubkiem ciasteczkowego potwora do chłopięcego łóżka. Olaf już czeka niecierpliwie przygryzając sobie wargi i gładząc dłonią podbrzuszek.

W kolejnych stadiach rozwoju Olaf zatraca zainteresowanie baśniami, a jego ulubiona "martwa mysz" trafia do kosza na śmieci. Smutne to, kiedy Krystyna tak siedzi samotnie przy kuchennym blacie czując się niepotrzebna i do piachu.

Olaf szarpie siusiaka pod kołdrą, albo robiąc kupę. Siusiak sterczy, a jak się siusiaka mocniej szarpnie, to przyjemnie. Z czasem siusiak rośnie w fiuta, a teraz jest już kutas.

Dzisiaj Olaf biega po mieście. Plakaty, billboardy wszystko przemawia. Olaf dandys. Długi płaszcz, biały szal, czerwone skórzane rękawiczki, pantofelki na wysokich obcasach. Tak ulubioną trasą kręci tyłkiem w stronę Wisły i zaraz zawraca na Bracką.

- Tam była kiedyś Tribeca Cafe gdzie poznalem W. - recytuje Olaf.

Po chwili próbuje dostać się do środka. Zamknięte. Teraz pisze do W. smsy. Jest pierwsza w nocy.

- Piszę kolejne smsy, że kocham. Brak odpowiedzi. Siadam na chodniku. Ktoś mnie zaczepia i pyta co sie dzieje, ja odpowiadam, że czekam na tego najważniejszego czlowieka, że nie ma go, że nie wiem co sie dzieje, że odszedł... - Olaf w końcu milknie, poprawia nerwowo grzywkę i zapala papierosa.

Dochodzimy do skrzyżowania Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.

- Patrz! Tu telebim nad macdonaldem, a tu reklama eurobanku, tu restauracja a tam poczta - pokazuje po kolei Olaf. Tu Ala ma kota, a tam Ela psa. Tam Ula i Mama. A tam Mama i Tata i Ula.

- Agata, dlaczego masz takie duże oczy? Dlaczego Twoje oczy są różowe? Agata wzrusza ramionami, bierze głęboki oddech i zaczyna śpiewać piosenkę:

„od kiedy jesteśmy sami
zupełnie
nawet mgła stała się gęstsza
i się wdzięczysz do ludzi we mgle
a jak mijasz opanowanych mężczyzn
których nazywasz facetami brudasami
chrumkasz do mnie
i się opluwasz katastroficznie
uginając wyłamane nogi
lecisz w dół
grzmocąc aerobiczną pupą o asfalt
i z takim pewnym wyrazem twarzy
jakby nic się nie stało
śpiewasz wyjesz
że tego miasta już nie ma
jak nie ma pewnych chłopców
co jak ptaki odlatują do afryki
o godności pytlujesz
i podnosisz się chybocząc i kaszląc
a ja udaję
że mnie z tobą w kałuży nie było”

Przez moment się wzruszamy i oczy nasze są czerwone. Wyciągam z torby bluzkę i korale, podaję Agacie, odwracam się.

Odwiedzam Krystynę w jej obskurnym mieszkaniu na Puławskiej. Krystyna zmierzwiona w poduszce przysypia. Krystyna się wypina. Gęsi się Krystynie skórka ud i po popupczeniu taka pomarańczowa.

- Ludzie gardzą słabością. Po co ten temat roztrząsać? To takie oczywiste - podkreśla w rozmowie dumna Olga. A Damienne zakrztusił się pianką, zsiniał i zmarł.

Krystyna i ja uczymy się teraz o śmierci. Podpowiadamy sobie w jaki sposób możemy pokonać nocne koszmary, ból, strach przed zwierzętami i pobytem w szpitalu. Od kiedy bolą nas kości, zamartwiamy się.

© 2005 Michaszek novy

 

Michaszek novy: Od kiedy bolą kości...
Strona: www.michaszeknovy.com »»
Teksty: Michaszek novy, Tomasz Sobczak

Kontakt

art & design
webesteem magazine | nr 17 webesteem magazine is a part of webesteem.pl  |  copyright © 2001-2007 webesteem.pl  
art & design